Czego boją się kraje bałtyckie?

Obawy o rewizjonistyczną politykę Rosji w regionie bałtyckim wzrosły w 2008 roku – po konflikcie rosyjsko-gruzińskim, a aneksja Krymu i wojna we wschodniej Ukrainie pogłębiły je. To właśnie na Litwie, Łotwie i w Estonii zagrożenie militarne ze strony Moskwy budzi największy niepokój. Kraje te obawiają się jednak nie tylko rosyjskich wojsk – lista potencjalnych zagrożeń jest długa.

Artykuł pochodzi ze strony Nowa Europa Wschodnia.

Reklama

Współczesne wyzwania dla bezpieczeństwa krajów bałtyckich omówiono w niedawno opublikowanych raportach państwowych organów bezpieczeństwa wewnętrznego (dokumenty sporządziły odpowiednio na Litwie Valstybės saugumo departamentas, VSD, na Łotwie Drošības policija, DP oraz w Estonii Kaitsepolitseiamet, Kapo). Raporty potwierdzają: to Rosja ze swoją agresywna polityką na obszarze poradzieckim stanowi największe wyzwanie dla bezpieczeństwa państw bałtyckich. W dokumentach za istotne wyzwania dla bezpieczeństwa trzech krajów uznano także międzynarodowy terroryzm i wojnę w Syrii.

Pozarządowe czy prorządowe?

W litewskiej debacie o bezpieczeństwie najwięcej mówi się o zagrożeniach militarnych (przykładem są rosyjskie manewry wojskowe Zapad 2017, które mają odbyć się jesienią tego roku), w tym o możliwości przeprowadzenia przez Rosję ataku na państwa bałtyckie i błyskawiczne zajęcie ich stolic (w ciągu 24-48 godzin). Wskazuje się także na niebezpieczeństwo wpływu ideologicznego Rosji oraz inwigilację służb specjalnych (na które na Litwie szczególnie podatne są młode osoby rosyjskojęzyczne). W ostatnich latach zanotowano znaczący wzrost rosyjskiej aktywności wywiadowczej w regionie bałtyckim. W celach wywiadowczych Rosja rekrutuje przedsiębiorców, dziennikarzy, grupy przestępcze, naukowców, dyplomatów oraz ekspertów. Ich celem jest zbieranie informacji oraz oddziaływanie na systemy polityczne w państwach bałtyckich. Rosja werbuje mieszkańców regionu również do zbrojnej walki po stronie separatystów w Donbasie. W 2016 roku dwaj obywatele Estonii i Łotwy zostali oskarżeni o terroryzm i przyłączenie się do samozwańczej "Ługańskiej Republiki Ludowej".

Ważną kwestią są mniejszości rosyjskojęzyczne w państwach bałtyckich: Moskwa wykorzystuje je między innymi, aby wzniecać waśnie międzyetniczne. Wspiera ponadto materialnie i niematerialnie osoby rosyjskojęzyczne za pośrednictwem federalnych agencji do spraw współpracy z rodakami za granicą, ambasad, samorządów miast w Rosji (między innymi Moskwy i Petersburga), wreszcie fundacji takich jak Rossotrudniczestwo, Russkij Mir, Fundacja A. Gorczakowa. Środki przydzielane są w systemie grantowym, przy czym możliwość otrzymania finansowania na realizację projektów przez organizacje rosyjskie jest większa, gdy ich działalność zakłada realizację jawnych i ukrytych celów Moskwy. Szczególnie aktywne na tym polu są regionalne Rady Koordynacyjne Rosyjskich Rodaków Za Granicą.

Część rosyjskich NGO na Łotwie i w Estonii działa autonomicznie, jednak - jak wynika z raportów łotewskiego DP oraz estońskiego Kapo - niektóre z nich wykazują stosunkowo wysoką zależność od Rosji. Cześć rosyjskich organizacji pozarządowych na Łotwie i w Estonii angażuje się w działania przeciwko władzom narodowym, ich celem jest zdyskredytowanie rządów w krajach funkcjonowania. W opinii autorów raportów łotewskiego i estońskiego organizacje te systematyczne starają się osłabić systemy demokratyczne krajów bałtyckich oraz ukazać te ostatnie jako państwa "upadające". Wspomniane NGO mówią najwięcej o łamaniu praw osób rosyjskojęzycznych (oskarżają o rusofobię, dyskryminację), zamykaniu rosyjskich szkół, kwestiach interpretacji historycznej ("odrodzenie faszyzmu i nazizmu", "fałszowanie historii") oraz bezpieczeństwie i obecności NATO w regionie ("okupacja NATO"). Na przykład: poszczególne rosyjskie organizacje pozarządowe w Estonii w czasie Spotkań Przeglądowych Wymiaru Ludzkiego ODIHR w 2016 roku w Warszawie oskarżały estoński rząd o "masowe" zamykanie szkół mniejszości i odmawianie przyznania obywatelstwa byłym obywatelom ZSRR i ich potomkom (notabene ich udział w Spotkaniach był finansowany przez Rosję). Z kolei członkowie organizacji rosyjskich celebrowali Dzień Zwycięstwa 9 maja oraz protestowali przeciwko odradzaniu się faszyzmu na Łotwie w Dniu pamięci łotewskich legionistów 16 marca.

Solecznicka Republika Ludowa

Dla Litwy, paradoksalnie, to mniejszość polska, a nie rosyjska, stanowi większe zagrożenie dla spójności społecznej. Mniejszość rosyjska jest heterogeniczna i słabo skonsolidowana, lepiej adaptuje się i asymiluje w społeczeństwie litewskim. Z kolei mniejszość polska jest bardziej jednorodna, świadoma swojego pochodzenia i własnej tożsamości oraz zaangażowana w rozwój i promocję swojej kultury. Litwa obawia się, że przyznając dodatkowe prawa i specjalny status mniejszości polskiej (między innymi prawo do pisowni nazwisk zgodnej z oryginalną) da Rosji pretekst, aby ta domagała się przywilejów także dla mniejszości rosyjskiej, a przez to wywierała większą presję na politykę państw bałtyckich w zakresie mniejszości. Nieprzypadkowo w kwietniu na miejsce przeprowadzenia ćwiczeń taktycznych, mających na celu sprawdzenie gotowości służb litewskich do odparcia ataku dywersantów, wybrano Soleczniki: rejon, w którym osoby narodowości polskiej stanowią 79 procent mieszkańców. Dywersanci mieli ogłosić powstanie "Solecznickiej Republiki Ludowej". Organizacja ćwiczeń wywołała uzasadniony sprzeciw mniejszości polskiej oraz niektórych polityków litewskich.

Brak porozumienia między mniejszością polską a władzami Litwy, jak również brak reakcji ze strony Polski oraz konflikty między Warszawą i Wilnem, spychają mniejszość polską w objęcia Rosji. Efektywność rosyjskiej polityki informacyjnej oraz brak alternatywnych atrakcyjnych źródeł informacji dla mniejszości na Litwie powodują, że percepcja bezpieczeństwa i preferencje polityczne tych ostatnich mogą być groźne dla spójności społecznej i tożsamości obywateli Litwy. Jak wynika z przeprowadzonych przez Baltijos tyrimai/Gallup na Litwie badań opinii publicznej z czerwca-lipca 2016 roku, większość przedstawicieli tamtejszych mniejszości polskiej i rosyjskiej uważa, że kremlowska propaganda w Europie Środkowo-Wschodniej jest wynikiem agresywnej polityki USA i NATO wobec Rosji. Niemal połowa ankietowanych popiera aneksję Krymu oraz wierzy, że rosyjska okupacja Krymu jest zgodna z międzynarodowym prawem.

Podobne wyniki zanotowano na Łotwie (badanie SKDS w marcu 2014) i w Estonii (badanie na zlecenie Ministerstwa Obrony w 2016 roku), gdzie osoby rosyjskojęzyczne częściej sprzeciwiały się obecności NATO w regionie oraz wprowadzonym przez USA i UE sankcjom wobec Rosji. W dalszym ciągu dominuje wśród nich radziecka/rosyjska narracja historyczna, której podstawą jest zwycięstwo Związku Radzieckiego w II wojnie światowej. Jako że dla etnicznych Litwinów, Łotyszy i Estończyków pojawienie się wojsk radzieckich w ich państwach to początek okupacji, różnica w interpretacji najnowszej historii jest źródłem konfliktów. Z drugiej strony w żadnym z trzech państw nie obserwuje się tendencji separatystycznych, a badania opinii publicznej potwierdzają lojalność mniejszości narodowych i etnicznych wobec państwa, w którym mieszkają.

Trzy państwa, trzy podejścia

Państwa bałtyckie zwracają ponadto uwagę na zagrożenia w cyberprzestrzeni i wpływ informacyjny Moskwy (Litwa obawia się także o bezpieczeństwo energetyczne, w tym budowę elektrowni jądrowej w Ostrowcu na Białorusi i w Kaliningradzie, Białoruś wymieniając zresztą jako drugie obok Rosji źródło potencjalnych zagrożeń militarnych). Na froncie wojny informacyjnej po stronie Kremla szczególnie zaangażowane są "Rossija Segodnia", Sputnik, RuBaltic, Baltnews oraz Regnum. W 2016 roku Rosja wsparła również Galinę Sapożnikową, dziennikarkę "Komsomolskiej Prawdy" w promocji jej książki, w której znalazły się fałszywe informacje na temat roli Litwy w rozpadzie ZSRR. Książka była prezentowana między innymi we Włoszech. Sapożnikowa została na Litwie uznana za persona non grata.

Rosja w państwach bałtyckich wspiera także narodowe ekstremistyczne grupy prawicowe, propagujące hasła i symbole nacjonalistyczne. W Estonii ujawniono, że niektórzy członkowie grup radykalnych z Rosji biorą udział w wydarzeniach promujących hasła nacjonalistyczne jako "lokalni neonaziści". Ich aktywność jest dla Moskwy pretekstem do oskarżeń o wzrost radykalnych nastrojów faszystowskich w krajach bałtyckich.

Litwa, Łotwa i Estonia mimo wszystko postrzegają swoje bezpieczeństwo w różny sposób. Nie tylko inaczej interpretują zagrożenia - różnią się również w zakresie podejmowanych działań na rzecz bezpieczeństwa, układania sobie stosunków z Rosją czy w kwestii pomocy Ukrainie.

Litwa postrzega zagrożenie ze strony Rosji głównie jako militarne i energetyczne. Podobnie jak Polska otwarcie krytykuje ona Moskwę i podejmuje najbardziej stanowcze działania wobec wschodniego sąsiada.

Na Łotwie dużo uwagi poświęca się zagrożeniom wewnętrznym, w tym integracji mniejszości rosyjskiej oraz podatności rosyjskich NGO na wpływy Kremla. Łotewskie władze wprowadziły mechanizmy kontroli i nadzoru organizacji pozarządowych, mające zapobiec takim wpływom. Organizacje rosyjskie na Łotwie są monitorowane pod kątem działalności zagrażającej bezpieczeństwu narodowemu. Dodatkowo, uważnie nadzoruje się przepływy środków finansowych do NGO.

Estonia opowiada się za unikaniem krytyki i konfliktów z Rosją. Choć dominuje przekonanie, że atak militarny Rosji w regionie jest mało prawdopodobny, Estonia prowadzi aktywną politykę obronną (przeznacza 2 procent PKB na cele obronne, w Estonii panuje powszechny pobór do armii), rozwija system ochrony przed cyberzagrożeniami oraz promuje otwartość kulturową i tolerancję wśród obywateli (to między innymi państwowa rosyjskojęzyczna telewizja ETV+).

Jedno jest pewne: wskazane zagrożenia prędko nie znikną.

Dr Aleksandra Kuczyńska-Zonik*

*Politolożka i archeolożka, asystentka w Instytucie Europy Środkowo-Wschodniej, laureatka programu "Mobilność plus".

Artykuł powstał w ramach projektu: Postawy rosyjskiej mniejszości narodowej w państwach bałtyckich wobec idei Русского Мира (numer projektu: DN/MOB/121/IV/2015), finansowanego przez Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego (Program "Mobilność Plus", IV edycja).

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje