Czołgi wjechały do Gazy. Jest coraz więcej zabitych

Wzrasta liczba ofiar izraelskiej ofensywy w Gazie. Od wczorajszego wieczora zginęło co najmniej 27 Palestyńczyków i 1 izraelski żołnierz. Kilkanaście godzin temu izraelskie czołgi wjechały do Gazy, a palestyńska enklawa jest także bombardowana z morza i powietrza. Armia chce zniszczyć infrastrukturę Hamasu. Z kolei Hamas odpowiada ostrzałami rakietowymi Izraela.

Jak relacjonuje obecny w Strefie Gazy specjalny wysłannik Polskiego Radia Wojciech Cegielski, nocne naloty i bombardowania były najbardziej intensywnymi od początku najnowszego konfliktu. Niemal do rana słychać było ciągłe wybuchy bomb.

Nad Gazą krążyły myśliwce, śmigłowce i drony. W wielu miejscach widać było płonące budynki. Mieszkańcy niektórych zbombardowanych dzielnic Gazy w pośpiechu ewakuowali się do innych miejsc.

Nad ranem ataki ustały, choć od czasu do czasu w Gazie wciąż słychać wybuchy. Palestyńczycy spodziewają się jednak, że wieczorem myśliwce znów będą zrzucać bomby.

Reklama

Palestyńskie media twierdzą, że w nocy izraelskie lotnictwo zbombardowało dwa szpitale - w Gazie oraz w Beit Hanun. Nie wiadomo, co stało się z pacjentami, którzy tam byli.

Z kolei Izrael twierdzi, że w nalotach ale także w ataku lądowym przy granicy Strefy Gazy udało się zniszczyć co najmniej kilka podziemnych tuneli oraz wyrzutni rakiet, należących do Hamasu. Rzecznik armii poinformował, że zabito 17 terrorystów, a 13 zostało zatrzymanych. Ci drudzy są w tej chwili przesłuchiwani.

Premier Izraela Benjamin Netanjahu poinformował, że wojsko jest przygotowane do rozszerzenia dotychczasowej operacji na lądzie. Nie wiadomo jednak, co może to dokładnie oznaczać.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje