David Cameron u powodzian w Yalding

Brytyjscy powodzianie mają za złe rządowi, że pozostawił ich bez pomocy przez całe święta. Powódź zalała ich domy i przerwała dostawy prądu, ale mieszkańcy wsi Yalding w podlondyńskim hrabstwie Kent zdani byli wyłącznie na pomoc sąsiadów.

David Cameron udał się do Yalding i odwiedził powodzian. Wizyta była zapewne pomyślana jako "fotookazja" dla mediów i miała służyć podniesieniu ducha podtopionych wyborców, ale okazała się dla premiera kłopotliwa. David Cameron natknął się na jedną z mieszkanek wsi, która wyładowała na nim pretensje o bezczynność lokalnych władz. Jak powiedziała "akurat w tym momencie zrobili sobie wakacje". Cała jej rodzina spędziła święta uwięziona na piętrze we własnym domu, kiedy rzeka Medway i jej lokalny dopływ zalały nisko położoną wieś.
Premier Cameron był wyraźnie zaskoczony, że te pretensje były skierowane pod jego adresem. Zapewnił, że zwróci się z tym do lokalnej rady, po czym pospiesznie oddalił się oglądać zniszczenia w lokalnym sklepie.
Dziś nad Anglią panuje piękna słoneczna i bezwietrzna pogoda. Wody zaczynają opadać, ale w całym kraju obowiązuje nadal prawie 50 lokalnych alarmów przeciwpowodziowych.

Dowiedz się więcej na temat: David Cameron | podsumowanie

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje