Davutoglu: Reżimowe wojska syryjskie chcą wziąć Aleppo głodem

Korytarz pomocy humanitarnej między Turcją a syryjskim Apeppo został odcięty; wojska reżimu prezydenta Syrii Baszara el-Asada chcą wziąć to miasto głodem - oświadczył w czwartek premier Turcji Ahmet Davutoglu.

Przemawiając w Londynie na międzynarodowej konferencji "Wspierając Syrię i region" szef tureckiego rządu zarzucił armii syryjskiej, że chce zrobić z Aleppo to samo, co z Madają, gdzie dziesiątki ludzi zmarło z głodu.

Reklama

Anonimowy przedstawiciel syryjskich wojsk reżimowych zapowiedział w czwartek, że rebelianci broniący się w Aleppo będą niedługo całkowicie otoczeni.

Aleppo, które znajduje się ok. 50 km na południe od tureckiej granicy, jest podzielone na strefy kontrolowane przez siły rządowe i opozycyjne. Od czasu wzmożenia rosyjskich nalotów syryjska armia wraz z oddziałami bojowników szyickich rozpoczęła ofensywę, której celem jest południowa część miasta i jej wschodnia część, nad którą kontrolę sprawują dżihadyści z Państwa Islamskiego (IS).

Przedstawiciele obleganych rebeliantów podkreślają, że liczą na wsparcie Turcji i Arabii Saudyjskiej.

Sekretarz stanu USA John Kerry mówił we wtorek, że w mieście Madaja, położonym godzinę drogi samochodem od Damaszku, mieszkańcy żywią się trawą i liśćmi. Odnotował, że na 130 próśb, skierowanych przez ONZ do władz kraju o możliwość dostarczenia pomocy humanitarnej, zaaprobowanych zostało trzynaście. 13 milionów ludzi, w tym 6 milionów dzieci, potrzebuje pomocy - apelował. "Ludzie umierają z głodu. To jest absolutnie zamierzona taktyka reżimu, by posługiwać się głodem jako narzędziem wojny" - ocenił Kerry, wskazując, że jest to sprzeczne z prawem wojennym.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje