Demonstracja w Moskwie. Policja zatrzymała trzy osoby

Trzy osoby zatrzymała w niedzielę policja w Moskwie podczas demonstracji zorganizowanej przez obrońców praw człowieka w proteście przeciw nadużyciom ze strony służb siłowych. Policja poinformowała, że powodem zatrzymań były wypowiedzi pod adresem prezydenta.

Policja uznała te wypowiedzi za "niedopuszczalne" - przekazał jeden z organizatorów demonstracji Lew Ponomariow, przywódca Ruchu Praw Człowieka.

Reklama

W demonstracji brało udział według policji około 1700 osób, natomiast organizatorzy oszacowali ich liczbę na około 3 tysięcy.

Jak zapowiadali organizatorzy, celem manifestacji miało być zaprotestowanie przeciwko zatrzymywaniu aktywistów politycznych, wszczynaniu spraw karnych za przedruki treści w mediach społecznościowych oraz przeciw stosowanej przez władze szerokiej interpretacji pojęcia ekstremizmu. Na demonstracji pojawiły się hasła i plakaty przypominające o osobach, które obrońcy praw człowieka uznają za więźniów politycznych.

Uczestnicy protestu nieśli wielki banner z wizerunkiem ukraińskiego reżysera Ołeha Sencowa, skazanego w Rosji na ekstremizm. Sencow od 28 dni prowadzi głodówkę w kolonii karnej na północy Rosji, gdzie odbywa wyrok. Na demonstracji pojawiły się także hasła w obronie rosyjskiego twórcy teatralnego i filmowego Kiriłła Sieriebriennikowa, który znajduje się w areszcie domowym. Przypomniano też o aresztowaniu Ojuba Titijewa, szefa czeczeńskiego oddziału organizacji Memoriał, broniącej praw człowieka.

Politolog Abbas Gałlamow w komentarzu dla niezależnej telewizji Dożd ocenił manifestację jako nieudaną ze względu na niewielką liczbę uczestników. "Jedyne, co ma znaczenie na akcjach opozycji, to liczba ludzi, którzy biorą w nich udział. Jeśli jest ich dużo, to można interpretować to, co się dzieje, jako wzrost niezadowolenia z reżimu i z sytuacji w kraju" - powiedział Gałlamow. 

Jego zdaniem znacznie więcej ludzi gotowych byłoby obecnie poprzeć protesty nie przeciw represjom, o których mówią obrońcy praw człowieka, lecz na tle ekonomicznym - np. z powodu wzrostu cen benzyny czy przeciwko podwyższeniu wieku emerytalnego.

Niedzielna demonstracja odbywała się za zgodą władz Moskwy. Prócz Ponomariowa organizatorem akcji byli działacze opozycji antykremlowskiej: Giennadij Gudkow i działacz partii Jabłoko Michaił Sznejder. Uzgadniając zgromadzenie z władzami Moskwy, organizatorzy podali liczbę 10 tysięcy uczestników.

Z Moskwy Anna Wróbel 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy