Donald Trump wyjaśnia, dlaczego zwolnił sekretarza stanu

Prezydent USA Donald Trump wyjaśnił zwolnienie Rexa Tillersona ze stanowiska szefa dyplomacji tym, że "myślał on w odmienny sposób". W przeciwieństwie do Tillersona mianowany na jego następcę obecny dyrektor CIA Mike Pompeo - zdaniem Trumpa - "nadaje na tych samych falach".

O możliwości zmiany na stanowisku sekretarza stanu mówiło się właściwie odkąd Rexa Tillersona zaprzysiężono na szefa amerykańskiej dyplomacji, jednak moment ogłoszenia przez prezydenta decyzji o jego zwolnieniu był zaskakujący.

Reklama

Tillerson został ostrzeżony, że Trump "podjął już decyzję o jego zwolnieniu" w ubiegły piątek, gdy odbywał dyplomatyczną podróż po Afryce.

Oficjalnie o utracie stanowiska szef dyplomacji, tak jak większość Amerykanów, dowiedział się we wtorek rano z wpisu Trumpa na Twitterze.

Tillerson, jak poinformował we wtorek podsekretarz stanu ds. dyplomacji publicznej Steve Goldstein, nie wie do tej pory, jaki był powód jego zwolnienia. Sam Goldstein został zwolniony wkrótce po swoim szefie.

Poróżnili się o Iran

Prezydent, pytany o przyczyny zwolnienia szefa resortu dyplomacji, wymienił różnice stanowisk w "wielu kwestiach", a przede wszystkim w ocenie zawartego jeszcze za prezydentury Baracka Obamy porozumienia nuklearnego z Iranem. Trump wielokrotnie zapowiadał, że "chce to porozumienie zerwać bądź zmienić".

Wśród innych spraw różniących Trumpa z Tillersonem amerykańskie media wymieniają wyrażoną bez konsultacji z Departamentem Stanu zgodę prezydenta na spotkanie z koreańskim dyktatorem Kim Dzong Unem, odmienny stosunek do paryskiego porozumienia klimatycznego oraz sporu amerykańskich sojuszników Kataru i Arabii Saudyjskiej. Tillerson krytycznie ocenił też decyzję Trumpa o wprowadzeniu - w ubiegłym tygodniu - odwetowych ceł na stal i aluminium eksportowane do Stanów Zjednoczonych.

Dodatkowo prezydent powierzył swojemu zięciowi i doradcy Jaredowi Kushnerowi prowadzenie negocjacji pokojowych na Bliskim Wschodzie, ograniczając rolę sekretarza stanu, który chciał działać samodzielnie w tych kluczowych dla amerykańskiej dyplomacji zabiegach.

Dymisja 24 godz. po ważnej deklaracji

Amerykańscy komentatorzy zwracają także uwagę, że dymisja Tillersona miała miejsce w niecałe 24 godziny po tym, gdy bez zastrzeżeń uznał on za uzasadnione podejrzenia władz brytyjskich, że za próbą zamordowania byłego agenta GRU Siergieja Skripala stała Rosja, i zapowiedział, że osoby odpowiedzialne za atak poniosą konsekwencje.

Biały Dom nie poparł równie jednoznacznie jak Tillerson stanowiska rządu premier Theresy May.

Media przypominają, że Tillerson, który w otoczeniu Trumpa nie miał sojuszników z wyjątkiem Johna Kelly’ego, szefa kancelarii prezydenta, latem ubiegłego roku miał rzekomo nazwać Trumpa "durniem" (ang. moron), czego ten nigdy mu nie wybaczył.

Tillerson, który wcześniej nie miał żadnego doświadczenia w pracy dla amerykańskiej administracji, nigdy nie przyznał się, że użył takiego epitetu wobec prezydenta, ale także nigdy temu jednoznacznie nie zaprzeczył.

Komplementowany Pompeo

Na stanowisko sekretarza stanu prezydent nominował obecnego dyrektora CIA Mike'a Pompeo, byłego kongresmana Partii Republikańskiej ze stanu Kansas (2011-2017), członka Komisji Wywiadu Izby Reprezentantów, który - jak powiedział prezydent Trump - "nadaje na tych samych falach" co on.

Zdaniem sojuszników Trumpa na Kapitolu, prezydent, który najbardziej ceni sobie lojalność i poparcie udzielane bez zastrzeżeń, znajdzie lojalnego wykonawcę swojej polityki zagranicznej w Mike'u Pompeo, którego chwalił za intelekt i energię.

Na stanowisku dyrektora CIA Pompeo zastąpi Gina Haspel, długoletnia funkcjonariuszka CIA, obecna wicedyrektor tej agencji.

Obie te nominacje prezydenta muszą być zatwierdzone przez Senat.

O ile w przypadku znanego i lubianego na Kapitolu Pompeo, weterana wojny w Iraku, absolwenta Akademii Wojskowej w West Point i prestiżowego Wydziału Prawa Uniwersytetu Harvarda, komentatorzy nie przewidują większych problemów z zatwierdzeniem jego nominacji w Senacie, to w przypadku Giny Haspel ostrzegają, że mogą się pojawić trudności.

Powodem problemów może być fakt, że Haspel w przeszłości nadzorowała tajne więzienie CIA w Tajlandii, gdzie miały być stosowane tortury.

Oświadczenie Tillersona

Odwołany ze stanowiska sekretarza stanu Rex Tillerson wygłosił we wtorek oświadczenie dla prasy, w którym podkreślił, że dyplomację USA czeka wiele pracy, między innymi aby skutecznie stawić czoło Rosji. Dodał: "nic nie jest możliwe bez sojuszników i partnerów".

W krótkim wystąpieniu Tillerson poinformował, że rozmawiał z szefem kancelarii Białego Domu Johnem Kellym, aby poczynić ustalenia, dzięki którym sytuacja w Departamencie Stanu w nadchodzących dniach będzie jasna, a jego praca - kontynuowana bez zakłóceń.

Wyjaśnił, że przekazuje we wtorek swe obowiązki obecnemu zastępcy sekretarza stanu Johnowi Sullivanowi, a sam formalnie zrezygnuje ze stanowiska pod koniec marca.

Przypomniał też, że Departament Stanu musi się skoncentrować na takich wyzwaniach jak ustabilizowanie Iraku, walka z dżihadystami i wypracowanie metod dalszej współpracy z Chinami; powiedział, że jego zespół czeka wiele pracy, aby stawić czoło coraz bardziej asertywnej Rosji.

Tillerson dodał, że w czasach pełnych wyzwań dla USA namawia pracowników Departamentu Stanu, którzy stanowili jego zespół, by pozostali na stanowiskach i skoncentrowali się na pracy.

Agencje zwracają uwagę na komentarz Tillersona dotyczący Korei Północnej. Powiedział on, że w tej kwestii sukces jego resortu "przeszedł niemal wszystkie oczekiwania", wyraźnie dając do zrozumienia, że to Departament Stanu otworzył drogę do podjęcia negocjacji z Pjongjangiem.

Tillerson powiedział, że to dyplomaci, pod jego nadzorem, zjednali Ameryce sojuszników i nakłonili ich do podjęcia wspólnej akcji i nałożenia sankcji na reżim. "Nic nie jest możliwe bez sojuszników i partnerów" - podkreślił.

Trump - pisze AP - przypisuje sobie zasługi w tej materii, ponieważ zgodził się na spotkanie z przywódcą Korei Północnej Kim Dzong Unem.

Tillerson dodał, że jeszcze we wtorek spotka się z pracownikami resortu dyplomacji, aby podziękować im za ich służbę i poprosić o sprawne przekazanie władzy jego następcy, na którego Trump nominował obecnego szefa CIA Mike'a Pompeo.

Odchodzący sekretarz stanu zamknął swe krótkie wystąpienie, mówiąc: "Do ponad 300 mln Amerykanów - dziękuję wam za oddanie na rzecz wolnego i otwartego społeczeństwa, (...) wyrażane poprzez gesty uprzejmości dla siebie nawzajem, cichą i ciężką codzienną pracę, którą wykonujecie, aby wspierać ten rząd dolarami podatników". Dodał: "wszyscy chcemy zostawić to miejsce lepszym dla następnego pokolenia".

Powiedział też, że "wraca teraz do swego prywatnego życia, życia prywatnego obywatela i Amerykanina, który jest dumny, że mógł służyć swemu krajowi".

Tillerson nie odpowiedział na pytania dziennikarzy.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje