Dramat w angielskich szpitalach: Tysiące operacji opóźnionych

W Wielkiej Brytanii dziesiątki tysięcy planowanych operacji odłożono w czasie w związku z dużym obłożeniem szpitali i zwiększonym napływem pacjentów w okresie poświątecznym. Minister zdrowia Jeremy Hunt przeprosił w środę pacjentów za niedogodności.

Oddział brytyjskiej służby zdrowia NHS (National Health Service) na terenie Anglii zapowiedział, że wszystkie planowane operacje - poza sytuacjami zagrożenia życia - zostaną opóźnione co najmniej do lutego. 

Reklama

Jak zaznaczono, to wynik "bezprecedensowej" liczby nowych pacjentów od Świąt Bożego Narodzenia, którzy absorbują wszystkie zasoby służby zdrowia.

Według NHS wyjątkowo duża liczba pacjentów zgłasza się z silnymi przeziębieniami, grypą i chorobami dróg oddechowych, a także objawami norowirusów, co skutkuje brakiem dostępnych łóżek szpitalnych i opóźnieniami w działaniach placówek.

Prof. Keith Willett z NHS England ocenił, że obciążenie służby zdrowia jest "bardzo poważne", ale podkreślił, że opracowano plany awaryjne na taką sytuację. Szpitale wyjątkowo otrzymały pozwolenie m.in. na umieszczanie pacjentów różnej płci w tych samych salach, a także na opóźnianie rutynowych zabiegów i operacji.

Czarny alarm

Brytyjskie media donosiły od początku nowego roku o przypadkach wielogodzinnych oczekiwań na izbach przyjęć, a także opóźnieniach w przyjmowaniu karetek z pacjentami z braku wystarczającej liczby dostępnych pracowników.

Zgodnie z wytycznymi NHS brytyjskie szpitale powinny udzielić pomocy 95 proc. osób na izbie przyjęć w ciągu czterech godzin. Według najnowszych dostępnych danych ponad 90 proc. placówek nie spełnia jednak obecnie tych kryteriów.

Jak podało BBC, co najmniej 16 szpitali ogłosiło tzw. czarny alarm, który pozwala na awaryjne ściągnięcie większej liczby lekarzy i wprowadzenie nadzwyczajnych zmian w normalnym trybie funkcjonowania placówek.

Warunki jak w krajach Trzeciego Świata

We wtorek część szpitali poprosiła także pacjentów o powstrzymanie się od wizyty na izbie przyjęć poza sytuacjami zagrożenia życia, a jeden z lekarzy NHS w regionie Midlands przeprosił na Twitterze za "warunki niczym w krajach Trzeciego Świata".

Już w styczniu ubiegłego roku brytyjski Czerwony Krzyż alarmował i określił sytuację w służbie zdrowia jako "kryzys humanitarny". Ostrzegał, że służba zdrowia jest niewystarczająco przygotowana do wyzwań związanych z okresem zimowym.

W środę w rozmowie z telewizją Sky News brytyjski minister zdrowia Jeremy Hunt bronił decyzji o tymczasowym odłożeniu operacji w czasie, podkreślając, że to element "metodycznego, przemyślanego planu" na wypadek nadzwyczajnego obłożenia służby zdrowia. Jednocześnie przeprosił dotkniętych problemem pacjentów; ta sytuacja "to absolutnie nie jest to, czego chciałbym" - dodał.

Heroiczna praca

Hunt podziękował lekarzom i pielęgniarkom za ich "heroiczną" pracę. "Daleko wykraczają poza swoje obowiązki", za co "nie tylko ja, ale cały naród jesteśmy im wdzięczni" - mówił. Zaznaczył też, że pierwszy tydzień roku jest zawsze najtrudniejszym okresem w kalendarzu dla brytyjskiej służby zdrowia, co wynika ze zwiększonej liczby pacjentów wymagających opieki po okresie świąteczno-noworocznym.

Minister dodał, że w związku z problemem starzenia się brytyjskiego społeczeństwa z czasem konieczne będzie znaczne zwiększenie nakładów na służbę zdrowia.

W podobnym tonie wypowiedziała się premier Theresa May, która nazwała konieczność odwołania operacji "zawodem", ale skupiła się na podziękowaniach dla pracowników szpitali, dziękując im za "fantastyczną pracę i poświęcenie".

Według ubiegłorocznej analizy opublikowanej w British Medical Journal Wielka Brytania przeznaczyła w 2015 roku na służbę zdrowia 9,9 proc. PKB.

Z Londynu Jakub Krupa

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje