Dramatyczny wzrost zachorowań na nowotwory

Liczba co roku wykrywanych na świecie nowotworów po raz pierwszy przekroczyła 14 mln - wynika z danych przedstawionych podczas odbywającego się w Madrycie Kongresu Europejskiego Towarzystwa Onkologii Klinicznej (ESMO).

Najwięcej zachorowań jest w Azji, Europa pod tym względem jest na drugim miejscu. Przedstawiono również badania, z których wynika, że większy dostęp do nowoczesnych terapii wydłuża życia chorych na nowotwory.

Z najnowszych dostępnych danych wynika, że w 2012 r. liczba wykrytych na świecie nowych przypadków nowotworów zwiększyła się do ponad 14 mln. To o ponad 4 mln więcej niż w 2000 r., gdy po raz pierwszy wykryto 10 mln zachorowań na nowotwory.

Reklama

Najczęściej chorują mężczyźni. W 2012 r. na płeć męską przypadło ponad 7,4 mln zachorowań, podczas gdy u pań wykryto w tym okresie ponad 6,6 mln nowotworów.

Mężczyźni również częściej niż kobiety umierają na raka. W 2012 z powodu różnych chorób nowotworowych, których jest ponad 200 odmian, zmarło ponad 4,6 mln mężczyzn oraz ponad 3,5 mln kobiet. W sumie nowotwory uśmierciły w tym okresie 8,2 mln ludzi na świecie.

Prezes ESMO prof. Rolf Stahel ze szpitala uniwersyteckiego w Zurychu powiedział, że liczba zachorowań na nowotworowy nadal będzie się zwiększać. Przewiduje się, że w 2020 r. zostaną one wykryte u prawie 17 mln ludzi na świecie. Jeszcze niedawno Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) prognozowała, że do końca tej dekady liczba zachorowań na raka sięgnie 15 mln. Te dane są już jednak nieaktualne.

Na Azję przypada prawie połowa (48 proc.) wszystkich co roku wykrywanych na świecie nowotworów. Co czwarty przypadek raka (25 proc.) wykrywany jest w Europie, a nieco częściej niż co dziesiąty (12 proc.) co roku diagnozowany jest w Ameryce Północnej.

W Azji jest również większa śmiertelność z powodu nowotworów, większa niż wskazują dane o zachorowaniach. Na ten kontynent przypada 54 proc. wszystkich zgonów onkologicznych, podczas gdy na Europę - 22 proc., a na USA i Kanadę - zaledwie 8 proc.

Dr Sunil Verma z Sunnybrook Odette Cancer Center w Toronto twierdzi, że różnice w zgonach między poszczególnymi krajami związane są zarówno z innymi efektami we wczesnym wykrywaniu nowotworów, jak i z dostępem do najnowszych terapii.

Z przedstawionych przez niego badań wynika, że w Stanach Zjednoczonych nowe leki przedłużające życie chorych na nowotwory są średnio o sześć miesięcy wcześniej rejestrowane aniżeli w Unii Europejskiej. Jeszcze później, średnio o prawie osiem miesięcy, są one wprowadzone w Kanadzie.

Kanadyjski specjalista porównywał 41 preparatów, jakie w ostatnich latach były zgłaszane do zatwierdzenia przez firmy farmaceutyczne. W przypadku niektórych leków różnice w ich rejestracji między USA i UE sięgały ponad dziesięciu miesięcy. Kanada zatwierdzała niektóre z nich nawet 55 miesięcy później.

Dyrektor Cancer Research Centre w Edynbrgu prof. David Cameron twierdzi, że opóźnienia w rejestracji nowych terapii w Unii Europejskiej i Kanadzie nie wynikają z niechęci do ich stosowania, bo są kosztowne i zmuszają do zwiększenia wydatków na leczenie. Główną barierą jest zbyt duża biurokracja, opóźniająca wdrażanie nowych leków.

Dr Felipe Ades Moraes z Instytutu Jules Bordet w Brukseli zwrócił uwagę, że z tych samych badań wynika, że dość duże są różnice w dostępie do nowych terapii w samej Unii. Specjalista jako przykład podał lek, jaki stosowany jest u kobiet z rakiem piersi, które mają mutację HER-2. Preparat ten znacznie zwiększa szanse przeżycia tych pacjentek.

Najszybciej, bo już w 1998 r., został on zarejestrowany w USA. Od 2000 r. jest on stosowany w Europie Zachodniej. W Europie Środkowej i Wschodniej zaczęto go stosować w większym zakresie dopiero od 2005 r. "W tym regionie najpóźniej również poprawiła się skuteczność leczenia raka piersi" - dodał belgijski specjalista.

Dr Ades Moraes twierdzi, że większe wydatki na leczenie onkologiczne przekładają się na lepsze efekty terapii i wydłużenie życia chorych na nowotwory. "Gdy częściej stosowane są najnowsze terapie, tym mniej chorych umiera wkrótce po wykryciu choroby" - podkreślił. Przyznał, że leczenie nowotworów jest coraz bardziej skomplikowane i kosztowne. Jest ono ogromnym wyzwaniem dla organizacji opieki medycznej jak i budżetów zdrowia nawet najbogatszych państw.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje