"Drenaż mózgów". Zagrożenie numer jeden dla Rosji

Od lat Rosję opuszcza wielu specjalistów. Wyjeżdżają najlepsi. Władze są zaniepokojone.

Alina Polyakowa z waszyngtońskiego think tanku Atlantic Council podała oficjalne dane rosyjskiego rządu. W latach 2000-2014 z Rosji wyjechało od 1,5 do 1,8 mln Rosjan. Liberalno-konserwatywny Atlantic Council poświęcił zagadnieniu "drenażu mózgów" z Rosji specjalne kolokwium.

Na spotkaniu Polyakowa podkreśliła, że liczba rosyjskich emigrantów po roku 2012, czyli po ostatnich wyborach prezydenckich w Rosji, po których nastąpiły restrykcje polityczne, znacznie wzrosła. Rosja ma ponadto podobne problemy demograficzne jak inne państwa. Z tego względu odpływ tak wielu Rosjan stanowi także poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego. Od roku 1991 z Rosji wyjechało ok. 800 tys. naukowców.

Reklama

- To ludzie potrzebni rosyjskiej gospodarce - podkreśla ekspertka. Emigracja tak wielu specjalistów jest, jej zdaniem, zagrożeniem numer jeden dla Federacji Rosyjskiej.

- Moskwie potrzebni są ci ludzie także po to, by Rosja mogła utrzymać swoją pozycję na świecie - dodała.

- Kto wyemigrował w ostatnich latach, ten dalej może pomagać Rosji - twierdzi działaczka na rzecz ochrony środowiska Ewgenia Chirikowa. Za granicą dowiedziała się ona, jak organizować akcje protestacyjne i oddolny ruch w społeczeństwie obywatelskim. Teraz chce tę wiedzę implementować w Rosji. Chirikowa, która w roku 2011 i 2012 organizowała protesty przeciwko Putinowi, mieszka obecnie w Estonii.

Żyją w dwóch światach

Jednak generalnie niepokojąca jest nie tylko liczba rosyjskich emigrantów - uważa Siergiej Jerofiejew pracujący obecnie jako ekspert na Rutgers University w New Jersey. Troską powinno napawać to, że z Rosji wyjeżdżają najlepiej wykształceni ludzie.

Krytykuje on, że rosyjskie władze inwestują zbyt mało w szkoły, uniwersytety i badania naukowe. Jego zdaniem istnieje niebezpieczeństwo, że w Rosji obniży się poziom oświaty. Jednak rosyjska gospodarka nie jest w stanie oferować wybitnym naukowcom ani odpowiednich stanowisk, ani odpowiedniego wynagrodzenia. Obecna rosyjska emigracja różni się jednak znacznie od wyjazdów, jakie miały miejsce w okresie zimnej wojny. Rosjanie opuszczają swój kraj niekoniecznie na zawsze. Częstokroć zachowują rosyjskie obywatelstwo, obserwują na bieżąco sytuację w Rosji i są gotowi powrócić tam, kiedy sytuacja gospodarcza znowu zacznie się poprawiać.

Decyzje władz gorsze od sankcji

Podobnie myśli fizyk i biznesmen Michail Kokorich, mieszkający obecnie w Kalifornii. Twierdzi on, że rosyjscy biznesmeni bardzo często wydają zlecenia firmom czy instytutom w swojej dawnej ojczyźnie. Świetnie orientują się w obydwu tych świata i poruszają się między nimi - zaznaczył Kokorich w rozmowie z Deutsche Welle.

Wielu jego znajomych emigruje, ponieważ na Zachodzie łatwiej jest znaleźć inwestorów do projektów gospodarczych. Ubolewa, że w Rosji nikt nie ma odwagi do podjęcia ryzyka inwestycyjnego. Zaletą Zachodu jest, jak twierdzi, przejrzyste ustawodawstwo i mniejsza korupcja. Jego zdaniem, decyzje rosyjskich władz, także na szczeblu komunalnym, bardziej szkodzą krajowej gospodarce niż sankcje Zachodu.

Uczestnicy dyskusji w Atlantic Council byli zgodni co do tego, że obecnie głównym impulsem do wyjazdu elit z Rosji są względy ekonomiczne. W maju 2016 rosyjska firma rekrutacyjna "Agentswo" przeprowadziła ankietę wśród 467 czołowych menedżerów rosyjskich i zagranicznych firm. Z ankiety wynikało, że prawie co szósty rosyjski menedżer ma zamiar w ciągu najbliższych dwóch lat wyjechać na stałe do innego kraju. Większość z nich chciała udać się do Stanów Zjednoczonych, Niemiec lub Wielkiej Brytanii.

Nie demonizować Putina!

Wiele osób wciąż wyjeżdża z Rosji z powodów politycznych. Ewgenia Chirikowa wskazała w dyskusji na prześladowania osób, które w Rosji angażują się politycznie - czy to w opozycji, czy w pozarządowych organizacjach takich jak "Memoriał ".

W ostatnich latach materiału do dyskusji, także w Rosji, dostarczyła praca badawcza amerykańskiego think tanku Stratfor. W analizie przedstawiono związek między gotowością Rosjan do emigracji a politycznymi kryzysami, takimi jak rosyjska aneksja Krymu. Michail Kokorich uważa jednak, że nie należy demonizować rosyjskiego prezydenta. Niesłusznie porównuje się go do sowieckich dyktatorów. Zdaniem Kokoricha obecny rząd rosyjski wcale nie jest taki zły. Tyle, że coraz więcej ludzi w Rosji zaczyna się orientować, że sytuacja musi się zmienić - najpóźniej, kiedy pewnego dnia Putin odejdzie.

Miodrag Soric / Małgorzata Matzke

Redakcja Polska Deutsche Welle

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje