Druga rocznica śmierci Osamy bin Ladena

"Geronimo Killed In Action" - te słowa, równo dwa lata temu, usłyszeli najważniejsi amerykańscy politycy w Białym Domu.

2 maja 2011 roku amerykańscy komandosi Navy Seals zabili w Pakistanie Osamę bin Ladena. Brawurowa akcja oddziałów specjalnych zakończyła 10-letnie polowanie na lidera al-Kaidy i głównego sprawcę zamachów z 11 września w Stanach Zjednoczonych.

Operacja "Włócznia Neptuna" uznawana jest za jedną z najsprawniejszych w historii służb specjalnych na świecie. Po wielu miesiącach narad, planowań i ćwiczeń, nocą z 1 na 2 maja 2011 roku komandosi Navy Seals wylecieli dwoma śmigłowcami z bazy w afgańskim Dżalalabadzie do pobliskiego Abbottabadu w Pakistanie, gdzie miał ukrywać się bin Laden.

Reklama

Po 1. w nocy polskiego czasu amerykański prezydent oraz jego doradcy zgromadzeni w Białym Domu dzięki przekazowi satelitarnemu usłyszeli od dowódcy akcji, że Osama bin Laden nie żyje. Kilka godzin później Barack Obama ogłosił to światu.

Cała operacja trwała zaledwie 38 minut. Komandosom udało się sprawnie odlecieć, mimo że jeden ze śmigłowców uległ katastrofie i trzeba był wysadzić go w powietrze. Ciało bin Ladena po zgodnych z islamem obrzędach wrzucono do morza. Akcja w Abbottabadzie spowodowała jednak potężny kryzys w stosunkach między Stanami Zjednoczonymi, a Pakistanem, który nie wiedział o operacji. Waszyngton nie ujawnił Islamabadowi planów, bo obawiano się przecieku.

Po zabiciu Osamy bin Ladena szefem al-Kaidy został dotychczasowy zastępca Saudyjczyka, Aiman al-Zawahiri. Od tego czasu jednak organizacja wyraźnie osłabła i przeniosła część swoich operacji w inne regiony, m.in. do środkowej Afryki.

Dowiedz się więcej na temat: Osama bin Laden

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje