Eksperci alarmują: Biorą coraz więcej środków nasennych

Amerykanie śpią coraz krócej i używają coraz więcej środków nasennych, co odbija się negatywnie m.in. na ich wydajności pracy - wynika z badań naukowych nad snem i skutkami niewyspania.

Jak podaje Ośrodek Kontroli Chorób (CDC), prawie jedna trzecia dorosłych, pracujących Amerykanów - ponad 41 milionów ludzi - śpi mniej niż 6 godzin na dobę, czyli zbyt krótko jak na potrzeby typowego organizmu.

Reklama

Liczba niewyspanych wzrosła w USA z 25 proc. w 1990 r. do 30 proc. w 2010 r. W niektórych sektorach gospodarki nie dosypia jeszcze więcej pracowników, np. w górnictwie 41,6 proc.

W ciągu ostatnich pięciu lat liczba recept na środki nasenne przepisywanych przez lekarzy wzrosła z 47,9 miliona do 60 milionów. Rośnie także popyt na napoje reklamowane jako dodające energii osobom z deficytem snu.

Tymczasem wiele badań wykazało, że niewyspanie źle wpływa nie tylko na samopoczucie i odporność na choroby, lecz także na wydajność w pracy.

Z najnowszych badań przeprowadzonych przez naukowców z Brigham and Women's Hospital w Bostonie wynika, że osoby z deficytem snu wykonujące pracę umysłową z czasem pracują coraz wolniej.

W badaniach przeprowadzonych w 2011 r. i opublikowanych w periodyku "Sleep" ustalono, że bezsenność i niedostatek snu kosztują 2280 dolarów w obniżonej wydajności pracy na jednego pracownika. Składa się to na łączną kwotę 63,2 miliarda dolarów straty dla gospodarki USA.

Około 20 proc. wypadków samochodowych powodują kierowcy, którzy zasnęli za kierownicą. Badacze w Pentagonie ustalili z kolei, że brak snu jest jedną z głównych przyczyn tragicznych incydentów na wojnach, gdy żołnierze giną od ognia własnych oddziałów.

Dowiedz się więcej na temat: Amerykanie | gospodarka | spanie | sen

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje