Ekspert: Zamach w Tunisie nie zmienił postawy UE wobec Rosji

Roland Freudenstein, ekspert think tanku Martens Centre, uważa, że rosnące zagrożenie terroryzmem i niestabilność za południową granicą UE nie osłabiły postawy Unii w sprawie konfliktu na Ukrainie oraz sankcji wobec Rosji.

Ekspert wskazał w piątek w rozmowie z PAP, że oczywiste jest, iż priorytety w polityce zagranicznej krajów na południu UE różnią się od priorytetów państw na wschodzie. "To prawda, że nie wszyscy UE mają takie same priorytety. To jest tajemnica poliszynela w Unii Europejskiej" - powiedział.

Reklama

"Od dłuższego czasu widać pewną konkurencję między południem a wschodem UE o to, kto jest skonfrontowany z największym zagrożeniem. To jest naturalna sprawa. Czasami dochodzi nawet do scen zazdrości o to, co jest priorytetem w sensie bezpieczeństwa" - dodał Freudenstein.

Zauważył, że zawsze, gdy dochodzi do ataku terrorystycznego w Unii albo w jej sąsiedztwie od państw południowych można usłyszeć: "A nie mówiliśmy, że stamtąd pochodzi największe zagrożenie?!". "Zaś po każdej eskalacji na Ukrainie czy gdzieś indziej na wschodzie mamy taką samą retorykę ze strony krajów Europy Środkowej i Wschodniej" - powiedział.

Zawsze trzeba znaleźć kompromis

Jak dodał, tajemnica sukcesu Unii polega na tym, że zawsze trzeba znaleźć kompromis. "Na końcu żadne zagrożenie nie będzie lekceważone, niezależnie od kierunku, z którego pochodzi" - ocenił Freudenstein.

Zdaniem eksperta w osiągnięciu kompromisu pomiędzy tymi punktami widzenia na pewno pomóc może okazywanie przez oba regiony - południe i wschód UE - wzajemnego zrozumienia dla problemów, z którymi się borykają. "Mądra dyplomacja zawsze polega na tym, że okazuje się empatię i rozumie się partnera" - powiedział.

"Decydujące dla konsensusu jest to, że np. Hiszpania przyznaje, iż unijne sankcje wobec Rosji są bolesne, ale rozumie dlaczego one istnieją. Z kolei Europa Środkowa i Wschodnia nie może uważać każdego ruchu w kierunku walki z terroryzmem za pewne zagrożenie dla naszej postawy wobec Rosji" - ocenił brukselski ekspert.

Jego zdaniem w przypadku sankcji, nałożonych na Rosję za wspieranie separatystów na wschodzie Ukrainy, istnieje "potencjalne ryzyko rozłamu konsensusu w UE". "Byłoby fatalne, gdyby niektóre kraje, jak np. Węgry, Austria, Cypr czy Grecja, wyłamały się z konsensusu w sprawie sankcji" - powiedział Freudenstein.

"Ale tego nie widać w tej chwili. Sankcje są wprawdzie krytykowane, ale konsensus się trzyma - między innymi dlatego, że wszyscy zdają sobie sprawę, co ryzykujemy, jeśli on się rozpadnie" - ocenił.

UE za przedłużeniem sankcji wobec Rosji

W czwartek przywódcy państw UE zasygnalizowali, że przedłużą wygasające w lipcu sankcje gospodarcze wobec Rosji do czasu pełnego wdrożenia porozumienia o zawieszeniu broni na wschodzie Ukrainy, czyli przynajmniej do końca 2015 roku. "Wypełnienie porozumienia z Mińska jest absolutnym warunkiem do dyskusji o zmianie czy zniesieniu sankcji. To jest konsensus i nie widzę możliwości, by jakieś państwa UE mogły go teraz naruszyć, nawet gdyby chciały" - powiedział ekspert.

Jego zdaniem świadczy to o tym, że środowy zamach w Tunezji, w którym zginęły 23 osoby, w tym dwóch polskich turystów, ekspansja dżihadystów z Państwa Islamskiego i niestabilność w Afryce nie spowodowały zmiany postawy Unii w sprawie sankcji wobec Rosji i konfliktu na wschodzie Ukrainy.

"O ile prezydent Władimir Putin nie stanie się zwolennikiem pokoju na wschodniej Ukrainie, co jest bardzo mało prawdopodobne, to nie przewiduję żadnej sytuacji, która usprawiedliwiałaby zniesienie sankcji" - powiedział Freudenstein.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje