Eksplozja w Pradze: 3-4 osoby mogły zginąć

W poniedziałkowym wybuchu gazu w budynku biurowym w centrum Pragi mogły zginąć trzy-cztery osoby - poinformował szef służb ratunkowych stolicy Czech, Zdenek Schwarz. W wyniku eksplozji zostało rannych około 40 osób.

- Psy tropiące wskazały miejsce, gdzie mogą znajdować się trzy-cztery osoby - powiedział Schwarz, cytowany przez czeskie media internetowe. Wśród rannych jest szóstka cudzoziemców, których narodowości na razie nie podano.

Reklama

Ulica Divadelni (Teatralna), gdzie doszło do wybuchu, jest pokryta gruzami. Cały kwartał został otoczony przez policję, zmieniono trasy wielu środkom komunikacji miejskiej. W centrum Pragi utworzyły się wielkie korki.

Obok zniszczonego XIX-wiecznego budynku znajduje się Wydział Nauk Społecznych Uniwersytetu Karola, Szkoła Teatralna i Telewizyjna, a także kawiarnia "Slavia". Z obu uczelni ewakuowano około 400 studentów. Według stacji telewizyjnej CT 24 eksplozja wywołała panikę wśród studentów i wykładowców, którzy sądzili, że doszło do ataku terrorystycznego.

Świadkowie twierdzą, że w pobliżu miejsca eksplozji czuć było zapach gazu.

W wyniku eksplozji szyby w oknach domów, oddalonych nawet o kilkaset metrów, zostały roztrzaskane. Również w pobliskim Teatrze Narodowym z niektórych okien wypadły szyby. Według agencji AFP co najmniej 10 osób zostało skaleczonych odłamkami szkła.

Premier Czech Petr Neczas wydał oświadczenie, w którym napisał, że jest "głęboko poruszony tragedią, która miała miejsce na ulicy Divadelni w wyniku eksplozji gazu".

Dowiedz się więcej na temat: Praga | wybuchy

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje