Erdogan broni operacji w Syrii, opozycja oburzona

Ryzykiem ataku ze strony dżihadystów z Państwa Islamskiego (IS) uzasadnił w poniedziałek turecki prezydent Recep Tayyip Erdogan przeprowadzoną w weekend ewakuację z Syrii ok. 40 tureckich żołnierzy. Operację wojskową skrytykowała opozycja.

- Z pewnością nie chodziło o wycofanie się. Był to tymczasowy ruch w celu ocalenia życia naszych żołnierzy - oświadczył szef państwa.

Reklama

Prawie 600 tureckich żołnierzy wtargnęło w nocy z soboty na niedzielę 37 km w głąb syryjskiego terytorium, by ewakuować ok. 40 swoich kolegów, którzy pełnili straż przy grobowcu Sulejmana Szaha, dziadka założyciela imperium osmańskiego. Agencja Reutera podaje, że zwłoki Sulejmana są obecnie w Turcji, ale zostaną one przeniesione do syryjskiej wsi na granicy z Turcją.

Ewakuacja z wykorzystaniem czołgów, dronów i samolotów zwiadowczych była pierwszym przypadkiem wtargnięcia tureckich sił na terytorium Syrii w ciągu trwającego tam od niemal czterech lat konfliktu. Syryjski rząd określił operację jako "jawną agresję" i zagroził Ankarze konsekwencjami. Rzecznik Erdogana zbagatelizował tę groźbę, twierdząc, że syryjskie władze straciły wszelką legitymację.

Według tureckich mediów, w równoległej operacji tureckie siły przejęły kontrolę nad nowym obszarem na północ od syryjskiej wsi Aszme, przy granicy z Turcją. To tam w ciągu najbliższych dni ma zostać przeniesiony grobowiec.

Operacje te rozgniewały przeciwników islamistyczno-konserwatywnych władz w Ankarze, którzy potępili ucieczkę przed dżihadystami.

 - Zostawiacie grobowiec Sulejmana Szaha Państwu Islamskiemu, poddaliście się i świętujecie to jak zwycięstwo. Splamiliście ten naród - powiedział Arif Hamzacebi z Partii Ludowo-Republikańskiej (CHP).

- Zrobiliście z tego spektakl, gracie bohaterów, ale nasz kraj nie da się oszukać - dodał jego kolega z prawicowej Nacjonalistycznej Partii Działania (MHP) Tugrul Turkes. - Nie możecie przedstawiać tego jako sukces - dodał.

Z kolei Erdogan podkreślił, że "Turcja nie zrzekła się żadnych ze swych praw, które przewidują traktaty". - Nasza enklawa w Syrii nadal istnieje - zapewnił.

Agencja AFP przypomina, że 7 czerwca w Turcji odbędą się wybory parlamentarne.

Grób Sulejmana Szaha znajdował się około 35 km na południe od Turcji w prowincji Aleppo. Obszar ten uznawany jest za suwerenne terytorium Turcji utworzone na mocy Traktatu z Ankary podpisanego w 1921 roku przez władze tureckie i francuskie.

Żołnierze pilnujący mauzoleum byli przez wiele miesięcy otoczeni przez rebeliantów Państwa Islamskiego. W normalnych warunkach każdy kontyngent zmieniał się co sześć miesięcy, ale ostatnia zmiana przez osiem miesięcy była otoczona przez dżihadystów.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje