Europejski Trybunał Praw Człowieka krytykuje nowe prawo antyterrorystyczne na Węgrzech

Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu uznał we wtorek, że wprowadzone w 2011 roku na Węgrzech przepisy antyterrorystyczne są częściowo niezgodne z Europejską Konwencją Praw Człowieka, bo dają służbom nadmierne prawo do inwigilacji obywateli.

Zgodnie z tymi przepisami węgierskie służby antyterrorystyczne mają prawo do przeszukania mieszkań w tajemnicy przed osobami je zajmującymi, podsłuchiwania i nagrywania rozmów, otwierania korespondencji oraz dostępu i zapisywania wszelkiej komunikacji elektronicznej - wszystko bez wiedzy osób, których to dotyczy.

Reklama

Trybunał w składzie siedmioosobowym orzekł, że przepisy te, ze względu na swój zakres i sposób sformułowania, a także istniejące możliwości techniczne, dotyczą bezpośrednio wszystkich użytkowników internetowych komunikatorów czy poczty elektronicznej oraz wszystkich mieszkań i domów na Węgrzech.

Sędziowie wskazali, że przed zastosowaniem środków dopuszczonych w ustawie służby nie muszą w żaden sposób wykazać, że inwigilowana osoba ma domniemany lub rzeczywisty związek z jakimś zagrożeniem terrorystycznym.

Ponadto objęcie kogokolwiek inwigilacją odbywa się poza kontrolą sądową, wystarczy wniosek do ministra sprawiedliwości, w którym nie wymaga się przedstawienia dowodów.

"Nadzór ze strony przedstawiciela władzy wykonawczej, w tym przypadku ministra sprawiedliwości, nie zapewnia koniecznych gwarancji przed popełnieniem nadużyć" - orzekli sędziowie, których zdaniem zachodzi obawa, że inwigilacja może być stosowana zbyt często i szeroko nawet wobec osób, które nie mają nic wspólnego z terroryzmem, "praktycznie każdego na Węgrzech".

"Zewnętrzna, najlepiej sądowa kontrola najlepiej gwarantuje niezależne, bezstronne i właściwe procedury" - orzekli sędziowie.

Ponadto węgierskie przepisy nie są precyzyjne, jeśli chodzi o określenie dopuszczalnego czasu stosowania środków inwigilacji, gdyż z ustawy nie wynika, czy 90-dniowy okres można przedłużyć tylko raz, czy wielokrotnie.

Wreszcie, przepisy nie przewidują możliwości zaskarżenia do niezależnego organu objęcia inwigilacją danej osoby.

Sędziowie ze Strasburga uznali, że przepisami z 2011 roku Węgry złamały zagwarantowane w art. 8 konwencji prawo do poszanowania życia prywatnego i rodzinnego, mieszkania i korespondencji. Art. 8 stanowi, że "niedopuszczalna jest ingerencja władzy publicznej w korzystanie z tego prawa z wyjątkiem przypadków przewidzianych przez ustawę i koniecznych w demokratycznym społeczeństwie z uwagi na bezpieczeństwo państwowe, bezpieczeństwo publiczne lub dobrobyt gospodarczy kraju, ochronę porządku i zapobieganie przestępstwom, ochronę zdrowia i moralności lub ochronę praw i wolności osób".

Sprawa trafiła do Strasburga z inicjatywy dwójki działaczy praw człowieka, którzy wcześniej bezskutecznie próbowali podważyć przepisy antyterrorystyczne w węgierskim Trybunale Konstytucyjnym.

Wtorkowy wyrok nie jest ostateczny; węgierskie władze mają trzy miesiące na złożenie wniosku o ponowne zbadanie sprawy przez Trybunał.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje