Farage, "trzęsienie ziemi" i żona Niemka

Lider brytyjskiej Partii Niepodległości UKIP przewiduje polityczne "trzęsienie ziemi", jeśli eurowybory przyniosą mu taki sukces, jaki wróżą sondaże opinii. - Jeśli UKIP wygra te wybory, referendum i szansa odzyskania kontroli nad naszym własnym krajem przybliży się o wielki krok - stwierdził dziś Nigel Farage.

UKIP zapoczątkował dziś kampanię przed eurowyborami lansując serię plakatów. Jeden ukazuje żebrzącego na ulicy brytyjskiego robotnika, inny obwieszcza czytającemu, że to jego miejsca pracy pożąda 26 milionów bezrobotnych obywateli Unii. Ale reporter BBC wprawił Farage'a w spore zakłopotanie pytając go o jego żonę, obywatelkę Niemiec, którą zatrudnia jako swoją sekretarkę. Jak to możliwe, że nie zabiera w ten sposób pracy Brytyjczykom?
"Bo nikt inny nie dałby rady tej pracy" - odparł Farage. "Nie zna pan nikogo, kto by był w stanie...?" "Co wyjść za mnie?" "Nie, pracować jako pańska sekretarka.."
"Nie, nie znam nikogo, kto by się zgodził pracować tyle godzin.""A więc nie ma Brytyjczyka, który mógłby pracować jako pańska sekretarka" "Nonsens!'"Ale właśnie pan to powiedział..."
Była to kolejna wpadka Farage'a, po ujawnieniu w zeszłym tygodniu przez "Timesa", że nie rozlicza się z dziesiątków tysięcy funtów ze swego budżetu europosła. Wydaje się jednak, że te potknięcia, które powaliłyby innego polityka, nie szkodzą jakoś reputacji populisty z UKIP.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy