"FAZ" o Tusku: "Wkuwanie" angielskiego się opłaciło

Niemiecki dziennik "Frankfurter Allgemeine Zeitung" napisał we wtorek, że Donald Tusk jako przewodniczący Rady Europejskiej będzie chciał być "uczciwym pośrednikiem" biorącym pod uwagę zarówno postulaty poszczególnych krajów UE, jak i interes całej Europy.

Opisując pierwsze wystąpienie Tuska w nowej roli w Brukseli, "FAZ" ocenia, że praktykowane przez polskiego polityka w minionych tygodniach "wkuwanie" angielskiego "najwidoczniej się opłaciło". Nawiązując do zdania wypowiedzianego "łamanym francuskim", autor sugeruje, że Tusk "chciał nie tylko pokazać, iż jest w nastroju do żartów."

"Syn stolarza i pielęgniarki urodzony w 1957 roku w Gdańsku w kaszubskiej rodzinie chciał w chwili objęcia urzędu zaakcentować, że będzie sprawował swój urząd podobnie jak jego belgijski poprzednik, Herman Van Rompuy" - pisze niemiecki dziennikarz. "Chce być uczciwym pośrednikiem, dla którego interes europejski jest czymś więcej niż tylko sumą postulatów 28 poszczególnych krajów UE" - czytamy w "FAZ".

Reklama

Zdaniem autora pierwszym drażliwym zadaniem dla Tuska jest tocząca się w Wielkiej Brytanii dyskusja o prawach imigrantów, która może przekształcić się w fundamentalną debatę o brytyjskim członkostwie w UE. Tusk, podobnie jak Rompuy, nie jest zapaleńcem - stwierdza "FAZ". Jak podkreśla autor, Tusk jako działacz Solidarności w Gdańsku, mieście naznaczonym wpływami wielu kultur, a także przez siedem lat jako premier Polski był zawsze wierny zasadom, którymi chce kierować się także w Europie: solidarności, wolności i jedności.

"FAZ" zwraca uwagę, że Tuskowi z pewnością nie zabraknie pracy: "nie tylko w Wielkiej Brytanii eurosceptycy i wrogowie UE rosną w siłę". Wzrost ich popularności wynika z prymitywnych przesądów, ale często podyktowany jest też niepokojem o przyszłość.

Nawiązując ponownie do poniedziałkowego wystąpienia w Brukseli, "FAZ" przypomniał słowa Tuska, że oczekuje od Europy wkładu w przezwyciężenie kryzysu gospodarczego. Polityk, którego kraj nie chce na razie przejąć euro, określił wspólna walutę mianem korzyści - podkreśla autor. Pisze, że nowy szef Rady Europejskiej traktuje jako poważne wyzwanie destabilizację na granicy wschodniej UE oraz partnerstwo transatlantyckie, które jest dla niego kręgosłupem demokracji.

Podczas pierwszego szczytu UE 18-19 grudnia, którym będzie kierował, Tusk będzie musiał pokazać, jak zamierza poradzić sobie z wyzwaniami - czytamy w "FAZ".

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje