Filia Al-Kaidy przyznaje się do zamordowania francuskich dziennikarzy

Do zamordowania dwojga francuskich dziennikarzy w Mali przyznała się Al-Kaida Islamskiego Maghrebu (AQMI) - podał w środę mauretański portal informacyjny Sahara Medias, który otrzymał mailem oświadczenie AQMI.

Według informacji podanych na portalu bojownicy AQMI zabili francuskich reporterów w odwecie za "zbrodnie" popełniane przez francuskich i malijskich żołnierzy w północnym Mali, gdzie w styczniu Francja podjęła interwencję wojskową przeciw islamskim rebeliantom.

Reklama

"Organizacja uznaje, że jest to najmniejsza cena, jaką prezydent Francois Hollande i jego lud mogą zapłacić za swą nową krucjatę" - głosi oświadczenie AQMI.

Przywódcą siatki, który zorganizował atak na dziennikarzy, miał być Abdelkarim al-Targui - podaje Sahara Medias. To jeden z niewielu Malijczyków, którzy stali się wpływowymi członkami AQMI, dowodzonej prawie wyłącznie przez dżihadystów z Algierii.

Targui pochodzi z regionu Kidal; uważa się, że był odpowiedzialny za uprowadzenie w listopadzie 2011 roku w mieście Hombori na północy Mali dwóch Francuzów - Philippe'a Verdona i Serge'a Lazarevica. W lipcu 2013 roku znaleziono ciało Verdona, który zginął od strzału w głowę. Los Lazarevica pozostaje nieznany.

Zamordowani dziennikarze Claude Verlon i Ghislaine Dupont pracowali dla rozgłośni Radio France Internationale (RFI). W sobotę przeprowadzili wywiad z mieszkańcem Kidalu, przedstawicielem tuareskiego separatystycznego Ruchu Wyzwolenia Narodowego Azawadu. Porywacze wciągnęli dziennikarzy do samochodu, a następnie ich zabili.

We wtorek malijskie siły bezpieczeństwa poinformowały o zatrzymaniu co najmniej 35 osób w ramach śledztwa wszczętego po zabójstwie dziennikarzy.

Nie jest jasne, dlaczego zostali oni zabici, zważywszy że AQMI ma w zwyczaju porywać ludzi dla okupu i od 2003 roku zdołała w ten sposób zebrać co najmniej 89 mln dol. - pisze AP.

Specjaliści prowadzący śledztwo w sprawie tego zabójstwa przypuszczają, że porywacze zabili dziennikarzy, gdy zepsuł im się samochód, a ponieważ w Kidalu stacjonują siły francuskie, było wysoce prawdopodobne, że żołnierze mogli ich szybko złapać. "Spanikowali i postanowili pozbyć się zakładników" - powiedział w rozmowie z AP przedstawiciel malijskiego wywiadu wojskowego, dodając, że jest to na razie tylko domniemane wyjaśnienie biegu wydarzeń.

Kidal, w pobliżu którego dokonano zabójstwa, jest kolebką tuareskiej rebelii. Tuaregowie wywołali wojnę w Mali w styczniu 2012 roku i już wiosną ogłosili na północy kraju niepodległość Azawadu. W czerwcu teren ten odebrali im lepiej uzbrojeni partyzanci Al-Kaidy, którzy północną połowę Mali przekształcili we własny kalifat. Został on rozbity przy pomocy Tuaregów przez Francję, która w styczniu 2013 roku dokonała inwazji na Mali.

Dowiedz się więcej na temat: dziennikarze | morderstwo | Al-Kaida

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje