Finlandia idzie na wojnę z terrorystami? Wzywa posiłki

Atak nożownika w Turku na razie nie wpłynie na zwiększenie liczebności sił policyjnych, które w proporcji do liczby mieszkańców Finlandii, są najmniejsze w Europie. Fińska policja podpisała jednak z armią porozumienie o wykorzystaniu rezerwistów. Kwietniowe statystyki pokazują, że co drugi Fin spodziewał się ataku terrorystycznego.

W piątek na kilka godzin przed atakiem nożownika w Turku, komendant główny policji Seppo Kolehmainen i dowódca sił zbrojnych Jarmo Lindberg podpisali umowę o współpracy przewidującą wykorzystanie rezerwistów do działań policyjnych. Obecnie fińska policja liczy ok. 7200 funkcjonariuszy.

Reklama

Dotychczasowe fińskie prawo zakłada wykorzystanie tzw. uzupełniających sił policyjnych. Jednak mogą one być uruchamiane tylko po decyzji rządu w razie zaistnienia stanu wyjątkowego lub innej sytuacji zagrożenia publicznego. Jest to proces długotrwały, a policja w nagłych wypadkach nie mogłaby efektywnie korzystać ze wsparcia.

Według Kolehmainena rezerwiści wojskowi ze względu na wyszkolenie i wiek są odpowiednimi osobami, z których można zbudować rezerwy policji. Aby zastąpić uzupełniające siły policyjne rezerwami policji muszą zostać zmienione odpowiednie przepisy. Fińskie MSW podjęło już działania w tej sprawie.

W sobotę, już po ataku w Turku, który fińska policja kryminalna bada jako akt terrorystyczny, minister spraw wewnętrznych Paula Risikko odniosła się do wielkości sił policyjnych. "Liczba 7200 policjantów zostanie utrzymana, mimo że z wewnętrznego rządowego raportu wynika, że nawet ich mniejsza liczba byłaby wystarczająca. Ale nie będzie to sprawdzane" - stwierdziła na specjalnej konferencji premiera poświęconej wydarzeniom w Turku.

Co drugi Fin spodziewał się ataku

Dyskusja w Finlandii o potrzebie zwiększenia sił policyjnych trwa od kilku miesięcy. Nasiliła się po kwietniowym akcie terrorystycznym w Sztokholmie, kiedy napastnik sympatyzujący z IS wjechał ciężarówką w tłum ludzi. Atak, ze względu na bliskie sąsiedztwo Szwecji, wpłynął na wzrost poczucia zagrożenia terroryzmem wśród Finów.

Według przeprowadzonego w tamtym czasie sondażu, co drugi mieszkaniec Finlandii spodziewał się ataku terrorystycznego w ciągu najbliższego roku. Jednocześnie tyle samo ufa fińskim władzom i wierzy, że na ewentualne zamachy Finlandia jest dobrze przygotowana.

Zastanawiano się wtedy również nad ewentualną możliwością wykorzystania rezerwistów. Szef policji przyznał, że rezerwy policji mogłyby liczyć od 2 do 3 tys. osób.

Poczucie zagrożenia zwiększyły także czerwcowe informacje fińskiej policji bezpieczeństwa SUPO, która ogłosiła, że w Finlandii wzrósł poziom zagrożenia atakami terrorystycznymi. Według fińskich służb wywiadowczych Finlandia zaczęła być wymieniana w radykalnej islamskiej propagandzie jako kraj zachodni, będący częścią sojuszu przeciwko IS, oraz miejsce potencjalnych zamachów. Poinformowano także, że w Finlandii może być około 350 osób mogących mieć związek z działalnością terrorystyczną.

Według sobotnich informacji SUPO napastnika z Turku, którym okazał się 18-letni Marokańczyk (od 2016 r. przebywający w Finlandii w ośrodku dla uchodźców i ubiegający się o azyl), nie było na tej liście.

Minister spraw wewnętrznych po piątkowym zdarzeniu w Turku zadeklarowała, że rząd skupi się na problemach bezpieczeństwa kraju.

Zwiększą wydatki na bezpieczeństwo

Aktualny plan gospodarczy zakłada, że w przyszłym roku na bezpieczeństwo wewnętrzne i zewnętrzne z budżetu zostanie przeznaczonych dodatkowych 100 mln euro (w tym ok. 50 mln euro na siły zbrojne oraz ok. 30 mln euro na policję). Od 8 do 10 mln euro rocznie ma trafiać na wzmocnienie bezpieczeństwa na wschodniej granicy oraz lotnisku Helsinki-Vantaa.

We wstępnym planie budżetowym na przyszły rok minister finansów zaproponował dodatkowe kilkanaście milionów euro na policję. W planie nie została uwzględniona większa liczba policjantów. Kwestie te mogą być jednak ponownie przedyskutowane na jesieni.

Media fińskie zwracają uwagę, że Finlandia nie potrzebuje większej liczby funkcjonariuszy do zwalczania pospolitych przestępstw, bo ich liczba od wielu lat systematycznie spada. Potrzebuje natomiast ekspertów z innych dziedzin, w tym w związku z rosnącą liczbą cyber-zagrożeń. Zdaniem szefa policji do takich celów również mogliby zostać wykorzystani rezerwiści.

Na początku tego roku fiński rząd zdecydował zwiększyć o 50 tys. liczebność sił zbrojnych na wypadek wojny - do 280 tys. żołnierzy. W rezerwach pozostaje 900 tys. osób.

W 5,5-milionowej Finlandii jest najmniej policjantów w całej Europie w stosunku do liczby mieszkańców. Na tysiąc mieszkańców przypada jeden funkcjonariusz (dokładnie 1,3). W ostatnich latach średnia europejska to około 3.

Z Helsinek Przemysław Molik 

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje