Finlandia: Proces nożownika. "Chciałem odciąć im głowy"

Rozpoczął się proces nożownika, który w sierpniu 2017 roku w fińskim Turku zaatakował nożem przechodniów, zabijając dwie osoby i raniąc osiem. Moim zamiarem było zabić dwoje ludzi i odciąć im głowy - mówił w poniedziałek przed sądem oskarżony Marokańczyk.

Ze względów bezpieczeństwa rozprawa z udziałem oskarżonego odbyła się w więzieniu w Turku. Relację z wydarzenia przeprowadzała "na żywo" większość fińskich mediów. Sierpniowy atak został uznany za pierwszy dżihadystyczny atak terrorystyczny w Finlandii.

W wyniku ataku, którego dokonał urodzony w 1994 r. Abderrahman Bouanane, śmierć poniosły dwie osoby, a osiem zostało rannych. Prokuratura postawiła mu zarzuty dokonania dwóch morderstw w celu terrorystycznym i próby ośmiu i domaga się kary dożywocia.

Reklama

W trakcie poniedziałkowej rozprawy oskarżony miał odsłoniętą twarz. Na polecenie sądu jego ręce cały czas były skute kajdankami. W rozprawie uczestniczył tłumacz języka arabskiego.

Chciał zginąć z rąk policjantów

Według prokuratury celem działania Marokańczyka było wywołanie poczucia poważnego strachu wśród ludności w Finlandii i na świecie. Przypomniano, że z akt sprawy wynika, że podejrzany "widział siebie jako bojownika Państwa Islamskiego (IS)". W jego rzeczach śledczy znaleźli także materiały związane z IS. Dotarto także do "manifestu" - opublikowanego przez oskarżonego w mediach społecznościowych w dniu ataku - o mocno religijnym przesłaniu, w którym wspomniana była m.in. niesprawiedliwość wobec islamu.

Według oskarżyciela okrzyk Bouanane "Allahu Akbar" był "okrzykiem bojowym", a atak był typowy dla działań organizacji IS. Jak stwierdził, nożownik nie miał zamiaru zbiec z miejsca zdarzenia, a dalszym jego atakom zapobiegło przybycie policji i zatrzymanie go. Wcześniej na etapie policyjnego dochodzenia Bouanane przyznał, że chciał zginąć z rąk policjantów.

Jak przekazał obrońca, Bouanane przyznaje się do zabójstw i zranienia osób, ale zaprzecza terrorystycznemu podłożu działania. Według obrony zamiarem Marokańczyka nie było też wywołanie strachu w społeczeństwie czy wyrządzenie szkody fińskiemu państwu.

Nie wiedział, co zrobi dalej

Pod koniec pierwszej części poniedziałkowej rozprawy głos zabrał także oskarżony, choć nie przyznano mu jeszcze prawa do wypowiedzi. Zdążył powiedzieć, że jego pierwszą myślą było zabicie dwóch ludzi i odcięcie im głów. Jak mówił, po pierwszym czynie nie wiedział, co zrobi dalej, chciał się ukryć i następnie przystąpić do kolejnego ataku.

Przewodniczący składu sędziowskiego powiedział, że oskarżony będzie miał prawo głosu dopiero później, i zarządził przerwę (oficjalne wysłuchanie Bouanane zaplanowane jest w kolejnych dniach). Potem media musiały opuścić salę i mogły śledzić dalszy przebieg procesu przez łącze wideo z sądu.

W drugiej części rozprawy rozpatrywane były m.in. roszczenia o odszkodowanie ze strony ofiar i ich bliskich o łącznej wysokości kilkuset tysięcy euro.

Proces przed sądem w Turku ma potrwać do połowy maja. W pierwszym dniu rozprawy uczestniczyło kilkadziesiąt osób, głównie przedstawicieli mediów. Obecna była także jedna z osób ranionych przez nożownika.

Oskarżony Marokańczyk ubiegał się w Finlandii o azyl. Pod koniec 2016 r. dostał odmowną decyzję. Do czasu ataku przebywał w ośrodku dla uchodźców w Turku, czekając na rozpatrzenie odwołania. W trakcie śledztwa wykazano też, że przed fińskimi urzędnikami posługiwał się fałszywą tożsamością.

Z Helsinek Przemysław Molik

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje