Francja: Nie żyje 12-letni chłopiec, który spadł z klifu

Tragiczny wypadek w pobliżu ośrodka narciarskiego Avoriaz we francuskich Alpach. Nie żyje 12-letni chłopiec, który spadł ze 150-metrowego klifu - informuje BBC.

12-latek był w sobotnie popołudnie na nartach razem ze swoim ojcem oraz młodszym bratem i siostrą. Mężczyzna jeździł po stoku razem z sześcioletnią córką, a synom pozwolił zjechać na własną rękę. Kiedy nie wrócili do ośrodka, ojciec zawiadomił policję - informuje BBC.

Ratownicy znaleźli porzucone narty chłopców w pobliżu górskiej trasy. Ślady doprowadziły ich do lasu i 150-metrowego urwiska. Bracia spadli z klifu. Odnaleziono ich w niedzielę nad ranem, około godz. 4.00.

Jak poinformował Stephane Bozon z górskiej jednostki policji, starszy z braci zmarł z powodu odniesionych obrażeń. Jego 10-letni brat przeżył, ma złamaną miednicę.

Reklama

"To cud. Gdyby spędził noc na górze, mógłby umrzeć z zimna" - powiedział Bozon, dodając, że upadek młodszego z braci został spowolniony przez gałęzie drzew.

Avoriaz we francuskich Alpach

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje