Francja: Rodzinny dramat godny opery mydlanej

Córka najbogatszej kobiety we Francji, 87-letniej Liliane Bettencourt, kwestionuje poczytalność matki, która podarowała część fortuny człowiekowi przyjaźniącemu się ze znanymi osobami z górnych warstw społecznych. Rodzinny dramat godny opery mydlanej ma dziś kolejną odsłonę we francuskim sądzie w Nanterre - informuje agencja Associated Press.

Jedyne dziecko Bettencourt, 56-letnia Francoise Bettencourt Meyers, utrzymuje, że 62-letni pisarz i fotograf Francois-Marie Banier wykorzystał "słabość władz umysłowych" matki, aby dostać od niej prezenty warte około miliarda euro w postaci gotówki, polis i dzieł sztuki, m.in. obrazów Picassa i Matisse'a, włoskiego malarza metafizycznego Giorgio de Chirico.

Reklama

Majątek pani Bettencourt, współwłaścicielki francuskiego koncernu kosmetycznego L'Oreal, jest oceniany na ponad 13 mld dolarów.

Bettencourt Meyers, która ma odziedziczyć po matce jej wszystkie udziały w L'Oreal, dzięki czemu weszłaby w posiadanie jednej czwartej koncernu, przegrała już sprawę o ustanowienie sądowej kurateli nad matką.

We wrześniu francuski prokurator umorzył własne dochodzenie w sprawie, uznając, że pani Bettencourt cieszy się pełnią władz umysłowych i fizycznych i że nie jest wykorzystywana przez Baniera.

Banier jest barwną postacią: mieszka w wielkim mieszkaniu obok Ogrodów Luksemburskich w Paryżu, a po mieście porusza się starym niebieskim skuterem. Przyjaźnił się ze słynnym hiszpańskim surrealistą Salvadorem Dalim, znał Samuela Becketta. Nadal przyjaźni się z księżniczką Monako Karoliną, francuską aktorką Isabelle Adjani i Johnnym Deppem, który często zatrzymuje się w Paryżu właśnie u niego.

W wywiadzie, który ukazał się w czwartek we francuskim dzienniku "Le Monde", Banier powiedział, że przyjaźni z panią Bettencourt nie można redukować do kwestii pieniędzy.

"Wszystko, co mi sprezentowała, jest niczym w porównaniu z tym, czego mnie nauczyła - cytuje inną wypowiedź Baniera brytyjska gazeta "The Independent". - Te rzeczy są niczym wobec skarbów optymizmu, nadziei i elegancji, którymi mnie obdarowała".

Bettencourt nie chce uznać się za ofiarę i odmawia poddania się badaniom lekarskim. Twierdzi, że dawała Banierowi pieniądze i cenne rzeczy w podzięce za długoletnią przyjaźń, której innymi dowodami jest ponad 5 tys. listów na przestrzeni 14 ubiegłych lat.

Jej prawnik oskarżył Bettencourt-Meyers o usiłowanie przejęcia 30-procentowych udziałów w koncernie.

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: W.E. | matki | rodzinny | dramat | Francja

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje