​Francuscy socjaliści w rozsypce

Środowisko urzędującego prezydenta Francji szykuje się do największej wyborczej klęski od 1969 roku.

Do 15 grudnia zgłaszać się mogą kandydaci w prezydenckich prawyborach Partii Socjalistycznej.

Reklama

Mający fatalne notowania prezydent Francois Hollande wciąż nie ogłosił, czy będzie się ubiegał o reelekcję. Tymczasem cios w plecy zadał mu premier Manuel Valls, który nie wykluczył, że wystartuje w prawyborach przeciwko Hollande'owi. Dla socjalistów publiczna walka prezydenta z premierem byłaby wizerunkową katastrofą.

"Cały czas sądziliśmy, że to Macron jest zdrajcą. W rzeczywistości jest nim Valls" - powiedział w "Le Monde" jeden ze współpracowników prezydenta.

Emmanuel Macron, były minister gospodarki w rządzie Hollande'a, ogłosił swój start w wyborach jako kandydat niezależny (nie wystartuje więc w prawyborach socjalistów).

Co ciekawe, jeśli Valls i Hollande rzeczywiście zmierzą się w prawyborach, to obaj mogą przegrać z innym byłym ministrem gospodarki - Arnaudem Montebourgiem. Polityk ten bardzo mocno akcentuje w swojej kampanii wątki antyunijne i antyniemieckie, czym zjednuje sobie wielu wyborców.

Jak czytamy w serwisie Politico, socjalistom grozi nie tylko niewejście do drugiej tury wyborów prezydenckich. Jeśli wierzyć obecnym sondażom, kandydat Partii Socjalistycznej może znaleźć się dopiero na piątym miejscu: za Francois Fillonem, Marine Le Pen, Emmanuelem Macronem i Jean-Luc Mélenchonem. W takim układzie w drugiej zmierzyliby się Francois Fillon (Republikanie) i Marine Le Pen (Front Narodowy), a więc prawica z prawicą.

(mim)

Dowiedz się więcej na temat: Francja

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy