​Francuskie media ostro krytykują Donalda Trumpa

Francuskie media ostro krytykują we wtorek prezydenta USA Donalda Trumpa, m.in. za jego politykę handlową, wycofanie się z porozumienia nuklearnego z Iranem czy przeniesienie amerykańskiej ambasady z Tel Awiwu do Jerozolimy.

Podczas gdy w Brukseli ministrowie spraw zagranicznych Francji, Wielkiej Brytanii i Niemiec spotykają się we wtorek z szefem irańskiej dyplomacji Mohammadem Zarifem, "żeby ratować porozumienie nuklearne", z którego Trump wycofał USA, francuska prasa ostro krytykuje we wtorek amerykańskiego prezydenta.

Reklama

"Le Figaro" zatytułował swój tekst: "Trump grabarzem porządku liberalnego"; "Huffington Post": "Trump - Strategia im gorzej, tym lepiej"; "Le Monde": "Mimo krwawej łaźni Waszyngton bez zastrzeżeń popiera Izrael".

"Trump bez żenady drze traktaty"

Specjalista od spraw ekonomicznych dziennika "Le Figaro" Jean-Pierre Robin w długiej analizie amerykańskiej polityki handlowej piętnuje "hegemonię, której nadużywają Stany Zjednoczone".

"Najlepsze, co możecie zrobić, to negocjować z pozycji siły" - przytacza autor artykułu wydaną 30 lat temu książkę Trumpa, dodając: "trzeba czytać, co pisali przywódcy przed dojściem do władzy. Hitler zapowiedział wszystko w 'Mein Kampf'".

Robin następnie zarzuca Ameryce, że "udziela sobie kolosalnych przywilejów". Wśród nich wymienia m.in. dominację dolara czy kontrolę banków. "Tak działo się i za jego poprzedników" - tłumaczy autor - ale "Trump bez żenady drze traktaty".

"Dzięki 11 lotniskowcom" amerykańska flota "jak nikt dotąd panuje nad morzami, co przyczynia się do hegemonii dolara" - twierdzi Robin, zauważając, że wszystkie inne kraje dysponują najwyżej dwoma lotniskowcami.

Powołując się na amerykańskich ekspertów, dziennikarz światowe znaczenie dolara przypisuje "paktom bezpieczeństwa", jakie zawarły z USA Japonią, Koreą Południową, Arabią Saudyjską i Niemcami, których "praktycznie całe rezerwy walutowe są w dolarach w zamian za parasol atomowy". "Dolar wszystko zawdzięcza amerykańskim siłom zbrojnym" - to zdanie redakcja paryskiego dziennika wybija tłustym drukiem.

Według artykułu, w "wędrówce kapitałów sojusznicy Waszyngtonu nie mają nic do powiedzenia", gdyż "regułą jest asymetria" - czytamy. "Departament Sprawiedliwości USA na prawo i lewo nakłada grzywny na europejskie banki, (...) ale nikomu nie przyszło do głowy, że Europa mogłaby 'ukarać' amerykański bank Goldman Sachs za to, że pomógł Grecji w fałszowaniu" danych dotyczących wydatków publicznych.

Dziennikarz "Le Figaro" cytuje chińskiego eksperta, według którego "wszystkie wojny wywołane w ostatnich 20 czy 30 latach przez USA miały na celu obronę hegemonii dolara". Specjalista oskarża również "europejskich sojuszników" USA za akceptowanie takich praktyk, zarzucając, że Europejczycy "ani handlowo, ani strategicznie, nie są zjednoczeni". Jako przykład podaje Polskę, która "woli maszyny amerykańskiego koncernu Lockheed Martin od śmigłowców francuskiego Airbusa".

"Prowokator Trump"

Na Stany Zjednoczone i ich prezydenta krytyka spada również w związku z wydarzeniami w Strefie Gazie i inauguracją ambasady USA w Jerozolimie oraz wycofaniem się z układu nuklearnego z Iranem.

W tekście opublikowanym na stronie internetowej tygodnika "L'Obs" napisano, że poniedziałkowe starcia w Strefie Gazy, w których zginęło prawie 60 Palestyńczyków, były konsekwencją decyzji Trumpa.

Dziennik "Liberation" nazywa Trumpa oraz izraelskiego premiera Benjamina Netanjahu "prowokatorami". "Trzeba być pełnym pychy lub absolutnym cynikiem, żeby ośmielić się używać słowa 'pokój', podłożywszy wcześniej ogień na palestyńskich terytoriach" - ocenia komentatorka gazety.

Również dziennikarz "La Croix" przypomina o "odpowiedzialności partnerów międzynarodowych", którzy powinni "pomagać w poszukiwaniu rozwiązania, a nie dokładać oliwy do ognia, jak to właśnie zrobił Donald Trump".

"Godzina prawdy dla Europy"

Z kolei, odnosząc się do wycofania USA przez Trumpa z porozumienia nuklearnego z Iranem, komentator Renaud Girard we wtorkowym numerze "Le Figaro" nazwał obecną sytuację "godziną prawdy dla Europy".

Autor rozpoczyna tekst retorycznym pytaniem: "Cóż warte jest zobowiązanie Ameryki, jeśli może być w każdej chwili rozdarte, gdy zmienia się lokator Białego Domu?". Cytuje następnie szefową unijnej dyplomacji Federikę Mogherini, która "jakże słusznie uznała porozumienie z Iranem za jeden z najpiękniejszych sukcesów w historii dyplomacji".

Francuski dziennikarz, przytaczając słowa amerykańskiego ambasadora w Berlinie, który, jak pisze, "nakazał" niemieckim firmom "natychmiastowe wycofanie się z Iranu", komentuje: "Niemcy wierzyły, że mają pełną suwerenność. Obecnie zdają sobie sprawę, że rzeczywistość nie jest taka w oczach wszystkich".

"Czy wobec tego niesamowitego dyktatu amerykańskiego Europejczycy potrafią odzyskać niezależność?" - pyta Girard, po czym odpowiada: "To godzina prawdy dla UE. Jeśli Unia Europejska podporządkuje się Trumpowi, straci wszelką rację bytu".

Z Paryża Ludwik Lewin 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy