Gauck zaniepokojony inwigilacją obywateli przez służby USA

Prezydent Niemiec Joachim Gauck wyraził w piątek w wywiadzie dla dziennika "Passauer Neue Presse" głębokie zaniepokojenie inwigilacją Niemiec przez amerykańskie służby wywiadowcze. Media krytykowały go za milczenie w tej bulwersującą opinię publiczną sprawie.

"Obawa, że nasze rozmowy telefoniczne lub e-maile są rejestrowane i zapisywane przez służby zagraniczne, ogranicza nasze poczucie wolności i grozi naruszeniem samej wolności" - powiedział Gauck w wywiadzie dla "PNP". "Niemcy są demokratycznym państwem prawa, w którym obowiązują prawa podstawowe. Do tych praw należy wolność" - dodał prezydent RFN.

Jak zaznaczył, państwo bywa czasami zmuszone do ograniczenia wolności, by móc zagwarantować bezpieczeństwo i bronić obywateli przed terroryzmem. "Należy jednak zachować odpowiednie proporcje" - zastrzegł Gauck.

Reklama

Prezydent Niemiec podkreślił, że jego kraj jest szczególnie uczulony na sprawy dotyczące ochrony danych. "Dwa razy w naszej historii byliśmy świadkami nadużycia przez państwo władzy za pomocą służb specjalnych" - przypomniał Gauck, odnosząc się do prześladowania obywateli przez policję polityczną w czasach III Rzeszy oraz NRD. Pochodzący z NRD pastor należał do zdecydowanych krytyków komunistycznego reżimu.

Szef niemieckiego państwa zaapelował do USA o zrozumienie zastrzeżeń niemieckich. Gauck powiedział, że Niemcy muszą zatroszczyć się o to, by także służby zaprzyjaźnionych krajów "przestrzegały granic, które uważamy za konieczne". 

Były współpracownik amerykańskich służb wywiadowczych Edward Snowden ujawnił w ubiegłym miesiącu, że Agencja Bezpieczeństwa Narodowego (NSA) prowadzi za pomocą systemu PRISM inwigilację elektroniczną na wielką skalę obejmującą m.in. sojuszników Stanów Zjednoczonych. Jak twierdzi Snowden, NSA rejestrowała miesięcznie w Niemczech średnio ok. 500 mln rozmów telefonicznych, e-maili i SMS-ów.

Tygodnik "Der Spiegel" poinformował, że niemieckie służby specjalne od dawna blisko współpracują z NSA, wymieniając się ze stroną amerykańską informacjami i posługując się amerykańskimi programami komputerowymi. 

Kanclerz Angela Merkel i jej ministrowie utrzymują, że wcześniej nic nie wiedzieli o działalności NSA, a o skandalu dowiedzieli się z prasy. Szef urzędu kanclerskiego Ronald Pofalla powiedział w czwartek komisji parlamentarnej ds. kontroli służb specjalnych, że niemiecki wywiad współpracując z Amerykanami działał zgodnie z przepisami i nie naruszył prawa. 

W wywiadzie dla "PNP" prezydent Gauck wyraził szacunek dla Snowdena. Jak zaznaczył, ludzie, którzy pracują dla instytucji państwowych, też mają prawo do podejmowania decyzji zgodnych z własnym sumieniem. Powinni co prawda przestrzegać tajemnicy, jeśli się do tego zobowiązali, lecz nie można wykluczyć, że instytucja, dla której pracują, "oddala się od prawa". "Z takim nadużyciem można walczyć upubliczniając informację o nim. Kto informuje o takich przypadkach opinię publiczną, działając zgodnie z własnym sumieniem, ten zasługuje na szacunek" - powiedział prezydent.

Media niemieckie krytykowały Gaucka, że chociaż wolność stała się głównym mottem jego rozpoczętej ponad rok temu kadencji, to ogranicza swoją krytykę do sytuacji w Rosji, milcząc o nadużyciach w USA. W wywiadzie dla "PNP" prezydent po raz pierwszy ustosunkował się do skandalu związanego z działalnością amerykańskiej NSA. 

Dowiedz się więcej na temat: Niemcy | prezydent | Prasa

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje