Gerhard Schroeder - twardziel ze słabością do Rosji

Gerhard Schroeder przejdzie do historii jako autor programu reform Agenda 2010, które do dziś uważane są za fundament niemieckich sukcesów gospodarczych. Jego przyjaźń z Władimirem Putinem dziwi nawet kolegów z SPD. W poniedziałek b. kanclerz kończy 70 lat.

Od przegranych wyborów do Bundestagu w 2005 roku, po których musiał pożegnać się z fotelem kanclerza i ustąpić miejsca swojej rywalce z CDU - Angeli Merkel, Schroeder prowadzi życie politycznego emeryta.

Reklama

Najważniejsze są teraz zakupy - powiedział "Spieglowi", pokazując na dowód kartkę z długą listą, obejmującą między innymi jabłka, pokarm dla kota i "dużo czekoladowego budyniu". Od kiedy jego żona Doris zdobyła mandat do lokalnego parlamentu w Hanowerze i otrzymała nominację na pełnomocniczkę ds. integracji, na byłego kanclerza spadł obowiązek opiekowania się dwójką chłopców adoptowanych w Petersburgu.

Pomimo wycofania się z aktywnej polityki, polityk SPD, który kierował rządem w latach 1998-2005, przypomina raz po raz opinii publicznej o swoim istnieniu, bulwersując kontrowersyjnymi decyzjami i wypowiedziami nie tylko swoich przeciwników, wrogów, lecz także dawnych partyjnych przyjaciół.

Do dziś wypomina mu się objęcie wkrótce po odejściu z urzędu kanclerskiego stanowiska szefa rady nadzorczej w spółce Nord Stream budującej Gazociąg Północny po dnie Morza Bałtyckiego, którego większościowym udziałowcem jest rosyjski monopolista Gazprom, tym bardziej, że jako kanclerz Schroeder mocno wspierał ten projekt.

Były kanclerz stał się zwykłym lobbystą z pensją 250 tys. euro rocznie - twierdzą niemieckie media. Telewizja ZDF ujawniła, że w czasie, gdy Putin anektował Krym, Schroeder uczestniczył w poufnym spotkaniu w ambasadzie Rosji w Berlinie, na którym omawiano sposoby ratowania nadwerężonego wizerunku Rosji w Niemczech.

Obrona Putina stała się życiową pasją niemieckiego socjaldemokraty. Schroeder najpierw wyśmiewał zwolenników bojkotu olimpiady zimowej w Soczi, nazywając ich dyletantami, a następnie dostarczył rosyjskiej propagandzie koronnego argumentu, przyznając, że co prawda aneksja Krymu jest niezgodna z prawem międzynarodowym, lecz on sam też naruszył prawo, godząc się na interwencję w Kosowie w 1999 roku. Merkel w Bundestagu nazwała jego postępowanie "zawstydzającym", a wielu posłów SPD uznało tę surową ocenę ze słuszną.

10 lat temu Schroeder w audycji telewizyjnej nazwał Putina "demokratą bez skazy". W wydanej niedawno książce, wywiadzie-rzece "Prosto z mostu", polityk broni swej oceny, zapewniając, że nie ma zamiaru jej zmieniać. "Wierzę Putinowi, że jego celem jest funkcjonująca demokracja i stabilne państwo" - mówi Schroeder. Postępowanie rosyjskiego prezydenta tłumaczy "poczuciem okrążenia" przez Zachód.

Jednak nawet najwięksi przeciwnicy Schroedera uznają jego zasługi w zreformowaniu skostniałego systemu społeczno-gospodarczego RFN. Na początku poprzedniej dekady trapione wysokim bezrobociem, deficytem budżetowym i niskim tempem wzrostu Niemcy uważane były powszechnie za "chorego człowieka Europy".

Po wygraniu w 2002 roku po raz drugi wyborów, Schroeder rok później zaaplikował Niemcom serię radykalnych, a przez to bardzo niepopularnych reform, nazwanych Agendą 2010, których celem było ograniczenie świadczeń socjalnych i liberalizacja rynku pracy. Z owoców reform korzysta do dziś rząd Merkel. Społeczne protesty przeciwko odebraniu pracownikom wielu przywilejów doprowadziły do przyspieszonych wyborów w 2005 roku. SPD przestała być najsilniejszą partią w Niemczech, a Schroeder utracił władzę.

Długo nie chciał pogodzić się z porażką. Gdy po ogłoszeniu pierwszych sondaży Schroeder znalazł się w studiu telewizyjnym razem z Merkel, zaatakował ją w sposób, uważany do dziś za niedopuszczalny. "Czy naprawdę wyobraża Pani sobie, że moja SPD wejdzie z Panią w koalicję? Niech Pani da sobie spokój!" - ofuknął ją w programie na żywo, wyraźnie tracąc panowanie nad sobą.

Schroeder odegrał ważną rolę w procesie przyjmowania Polski do UE. Były kanclerz przytacza w swej ostatniej książce słowa ówczesnego premiera Leszka  Millera, który miał powiedzieć: "Wygram referendum tylko wtedy, gdy będę mógł zaoferować coś naszym rolnikom, a tylko wy Niemcy możecie nas politycznie i finansowo poprzeć". "Tak, pomogliśmy" - wspomina Schroeder, zaznaczając, że byłoby nie do pomyślenia, gdyby wejście Polski miało się rozbić o brak niemieckiego wsparcia.

W latach 2002-03 Schroeder publicznie sprzeciwił się amerykańskiej interwencji w Iraku. Wraz z Francją i Rosją tworzył oś pomyślaną jako przeciwwagę dla koalicji państw uczestniczących w wojnie przy boku USA. Nie krył żalu do Millera za to, iż ten nie uprzedził go w styczniu 2003 roku o liście ośmiu szefów państw i rządów zawierającym poparcie dla USA.

Schroeder ma opinię twardziela ukształtowanego przez trudne dzieciństwo i uporczywe wspinanie się po kolejnych szczeblach kariery. Socjaldemokrata pochodzi z bardzo biednej rodziny. Urodził się w wiosce Blomberg-Mossenberg w Westfalii w zachodnich Niemczech. Wychowywała go matka, utrzymująca się ze sprzątania; ojciec - żołnierz Wehrmachtu zginął jesienią 1944 roku w Rumunii.

Chłopiec cierpiał głód, czasami "wyjadał kit z okien" - pisze Der Spiegel. Zarabiał na chleb jako pomocnik murarza na budowie, był sprzedawcą z sklepie z artykułami metalowymi. Dopiero w okresie późniejszym, dzięki pomocy finansowej państwa, zrobił  maturę i skończył studia prawnicze, zostając adwokatem. Do SPD wstąpił w 1963 roku. Karierę polityczną zaczynał w młodzieżówce SPD - Jusos. W latach 90. awansował na premiera Dolnej Saksonii i dzięki odniesionym tam sukcesom dostał nominację na kandydata na kanclerza, a w roku 1998 dokonał rzeczy uważanej powszechnie za niemożliwą - wygrał z Helmutem Kohlem.

10 lat temu, na przyjęcie z okazji 60. urodzin Schroedera do Hanoweru z kilkusetosobowym chórem Kozaków przyjechał sam Putin. W tym roku urodziny wypadną zapewne dużo skromniej. Szacowny jubilat będzie musiał zadowolić się przyjęciem zorganizowanym przez miejskie władze, a w terminie późniejszym obiadem z prezydentem Joachimem Gauckiem.

Dowiedz się więcej na temat: Gerhard Schroeder

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy