Gigantyczna afera korupcyjna. Dymisja "żelaznej damy"

Rząd brazylijski, główny udziałowiec koncernu naftowego Petrobras, przyjął dymisję dyrekcji tego największego przedsiębiorstwa publicznego Ameryki Łacińskiej, które od listopada ub. roku utraciło wskutek korupcji ponad 55,5 mld dolarów ze swej wartości giełdowej.

Członkowie kierownictwa Petrobrasu z prezes Marią das Gracas Foster, która kierowała Petrobrasem od 2012 roku i niemal do końca cieszyła się całkowitym zaufaniem brazylijskiej prezydent Dilmy Rousseff, podali się do dymisji pod naciskiem opinii publicznej, gdy dochodzenie sądowe ujawniło gigantyczne rozmiary korupcji.

Reklama

Foster, zwana przez brazylijskie media "żelazną damą" finansów, pracowała w Petrobrasie od 31 lat i - jak twierdzi część prasy - już obejmując stanowisko szefowej koncernu "zastała tam pole minowe".

O dymisji Foster Petrobras zakomunikował w kilkadziesiąt godzin po oficjalnym wtorkowym dementi w tej sprawie ogłoszonym we wtorek po wielogodzinnym spotkaniu Dilmy Rousseff i Marii das Gracas Fosetr w pałacu prezydenckim.

Trzy wielkie agencje ratingowe - S&P, Moody's i Fitch - obniżyły ocenę Petrobrasu do najniższego stopnia, ale pierwsze pogłoski o tym, że pani Foster ustąpi ze swego stanowiska sprawiły, że akcje Petrobrasu poszły w środę o 15 punktów procentowych w górę, a następnego dnia - o 7 pkt.

Rada Administracyjna Petrobrasu ma się zebrać w piątek, aby dokonać wyboru nowej dyrekcji. Jako najbardziej prawdopodobnego kandydata brazylijskie media typują Henrique Meirellesa, dawnego prezesa Bank of Boston, który w toku dwóch kadencji prezydenckich przywódcy brazylijskiej Partii Pracujących (PT) Luiza Inacio Luli da Silvy (2003-2010) kierował brazylijskim bankiem centralnym.

Opozycja brazylijska uzyskała w Kongresie dostateczna liczbę podpisów, aby doprowadzić do powołania parlamentarnej komisji śledczej. Jest ona uprawniona do przesłuchania każdego członka rządu i może obciążyć polityczną odpowiedzialnością za aferę korupcyjną w Petrobrasie samą prezydent Dilmę Rousseff.

Podczas pierwszej kadencji prezydenckiej Lula da Silva energicznie zareagował na przejawy łapownictwa wśród działaczy swej partii (PT), których powołał do rządu, usuwając ich ze składu gabinetu.

Prokuratura brazylijska ogłosiła w ubiegłym tygodniu, że jest już w posiadaniu dowodów dotyczących nadużyć w Petrobrasie na kwotę 2,1 miliarda brazylijskich reali, tj. 892 milionów dolarów.

Dotychczasowe kierownictwo Petrobrasu broni się, twierdząc, że wycena aktywów przedsiębiorstwa została zawyżona o 34,5 miliarda dolarów. Wpływowy dziennik ukazujący się w stolicy finansowej Brazylii "La Folha de Sao Paulo" na tyle właśnie oceniał rozmiary strat, jakie Petrobras poniósł wskutek korupcji.

Hiszpańska agencja EFE w korespondencji z Brazylii tak opisuje mechanizmy korupcyjne działające w ciągu ostatnich 10 lat w Petrobrasie: "nadmierne ceny płacone przy przetargach, handel wpływami, łapówki płacone przy okazji zawierania wielomilionowych kontraktów".

Aresztowano już trzech byłych dyrektorów Petrobrasu i członków najwyższego kierownictwa kilku przedsiębiorstw, które realizowały inwestycje prowadzone przez brazylijski koncern naftowy.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje