Gotują spaghetti i parzą kawę na ołtarzu bazyliki

Na ołtarzu bazyliki w Neapolu okupujący ją ludzie, wyeksmitowani z nielegalnie zajmowanych mieszkań, gotują spaghetti i parzą kawę - pisze w środę "Corriere della Sera".

Gazeta informuje o rosnącej niecierpliwości miejscowej kurii oraz oburzeniu arcybiskupa miasta kardynała Crescenzio Sepe, który takie postępowanie nazywa "profanacją".

Reklama

Bazylika na Piazza Mercato okupowana jest od 19 dni przez 348 osób, wyrzuconych z budynków w Neapolu i okolicznych miejscowościach. Domagając się przyznania lokali komunalnych pozbawione dachu nad głową rodziny przeniosły się do bazyliki, gdzie śpią i koczują w nawach, kaplicach i ławkach.

Początkowo świątynię zajmowało 150 osób, ale w kolejnych dniach liczba ta wzrosła prawie dwukrotnie. Na ołtarzu ustawiono kuchenki elektryczne i tam przygotowywane są posiłki.

Ludzie ci zdecydowani są pozostać tak długo, aż władze nie znajdą rozwiązania dla wszystkich bezdomnych, prowadzących okupację.

Protestujący - podkreśla największa włoska gazeta - są sami i mają przeciwko sobie nie tylko władze kościelne, ale także mieszkańców dzielnicy, domagających się oddania im świątyni.

Arcybiskup Neapolu kardynał Crescenzio Sepe powiedział, że "okupacja kościoła jest zawsze profanacją".

Gazeta dodaje, że rozważana jest możliwość zmuszenia okupujących, by opuścili bazylikę, także przy użyciu siły.

To, co się dzieje w Neapolu, nie jest we Włoszech wydarzeniem wyjątkowym. Wcześniej wielokrotnie podobne okupacje prowadzone były w kościołach w wielu regionach kraju, zwłaszcza na Sycylii, przez osoby domagające się dachu nad głową lub pracy.

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: spaghetti

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje