Grecja rozpoczyna 1 stycznia swoją piątą unijną prezydencję

​Ożywienie wzrostu gospodarczego, zadbanie o społeczną spójność UE i zmodyfikowanie przepisów dotyczących osób ubiegających się o azyl w UE to priorytety rozpoczynającego się 1 stycznia przewodnictwa Grecji w Radzie Unii Europejskiej - informuje rząd w Atenach.

Będzie to piąta unijna prezydencja Grecji, ale tym razem w okresie, kiedy kraj nadal pogrążony jest recesji, bezrobocie utrzymuje się na rekordowym poziomie, a niezadowolenie społeczne poważnie zagraża rządzącej koalicji. Tym niemniej premier Antonis Samaras zapowiada prezydencję oszczędną na sposób "spartański", ale ambitną, obiecując, że Grecja będzie świecić w UE przykładem, wychodząc z wieloletniej recesji.

Reklama

"Niewielu jednak wierzy, że Ateny spełnią te obietnice. Krytycy kwestionowali nawet słuszność decyzji o przyznaniu Grecji przewodnictwa w Radzie Unii Europejskiej, zważywszy na to jak osłabiona jest wciąż jej gospodarka" - komentuje Deutsche Welle na swoich stronach internetowych.

Profesor europeistyki na Uniwersytecie Ateńskim Panagiotis Joakeimidis uważa jednak, że właśnie dlatego, iż Grecja musi poprawić swój wizerunek i odzyskać zaufanie rynków, przewodnictwo to powinno być udane.

Zdaniem Joakeimidisa Ateny będą wyjątkowo aktywnie zabiegać o zmodyfikowanie przepisów dotyczących imigracji, przyznawania azylu uchodźcom oraz ochrony unijnych granic. A w tych kwestiach zapewne nie sposób będzie uniknąć konfliktu interesów, ponieważ to kraje położone na południu UE najbardziej obawiają się tego, że zostaną zmuszone do przyjęcia największej liczby imigrantów - wyjaśnia Joakeimidis.

Należy się spodziewać, że Grecja będzie też forsować koncepcję wzmocnienia uprawnień i sił agencji Frontex odpowiedzialnej za kontrolę granic UE - zapowiada politolog.

Ekonomista i ekspert brukselskiego think tanku Breugel, Zsolt Darvas uważa jednak, że przewodniczenie Unii "nie pójdzie Atenom tak gładko jak innym krajom".

"Grecji będzie bardzo trudno (spełnić swoje obietnice) ze względu na problemy wewnętrzne, niewydolność jej administracji publicznej" oraz trudności związane z organizowaniem wyborów do Parlamentu Europejskiego - powiedział Darvas w rozmowie z AFP.

Wybory te odbędą się w maju; tymczasem grecka koalicja rządząca jest w kraju powszechnie krytykowana za wdrażanie niepopularnych reform gospodarczych i politykę oszczędności; pojawiły się więc spekulacje, że Grecję czekają przyspieszone wybory - pisze AFP.

Rośnie w Grecji popularność partii populistycznych i krytycznie usposobionych do UE, w tym skrajnie prawicowej Złotej Jutrzenki oraz radykalnej lewicy.

Redaktor naczelny i komentator konserwatywnego dziennika "Kathimerini" Nikos Konstandaras uważa, że w interesie europejskich partnerów jest pomóc Grecji w sprawowaniu prezydencji. "Cała Unia rozumie, że musi zrobić coś, co zapobiegnie wzrostowi populizmu" - powiedział Konstandaras.

Koszty przewodnictwa Grecji w UE szacowane są obecnie na około 50 mln euro, ale greckie MSZ liczy na to, że zdoła zwrócić skarbowi państwa część tej sumy. Nie wyjaśnia jednak skąd weźmie na to środki.

Grecja przejmie unijną prezydencję od Litwy, a przekaże ją Włochom.

Dowiedz się więcej na temat: Grecja

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy