Groźna bakteria zbiera żniwo, umierają pacjenci

Sytuacja w klinice uniwersyteckiej w Kilonii jest napięta. Zmarło pięciu pacjentów, u których stwierdzono obecność bakterii odpornej na antybiotyki. Kierownictwo kliniki nie wyklucza dalszych zgonów.

Seria zakażeń odpornym na niemal wszystkie antybiotyki szczepem bakterii acinetobacter baumannii rozpoczęła się 11 grudnia ubiegłego roku. Na izbę przyjęć zgłosił się 74-latek, który wrócił z urlopu w Turcji. W ciągu kolejnych sześciu tygodni umarł nie tylko on, ale i czterech innych pacjentów kliniki uniwersyteckiej w Kilonii, u których stwierdzono obecność tej niebezpiecznej bakterii. Mieli od 25 do 80 lat.

Reklama

Bakterią zaraziło się do tej pory co najmniej 19 pacjentów. Opinia publiczna nie dowiedziała się jednak o tym fakcie. Dopiero 23 stycznia br. kierownictwo kliniki w Kilonii poinformowało o "zakażeniu 12 pacjentów bakterią odporną na antybiotyk". W informacji prasowej podano, że oddział intensywnej terapii nie będzie na razie przyjmować nowych pacjentów, a poważne operacje zostały przesunięte. W informacji nie wspomina się jednak o zmarłych pacjentach, u których stwierdzono obecność tej bakterii. Dopiero po pytaniach dziennikarzy ujawniono fakty.

Winna bakteria?



Dział prasowy szpitala podał, że obecnie zarażonych bakterią jest 14 pacjentów. Nie wszyscy jednak zachorowali z tego powodu. Najmłodszy z zarażonych ma 14 lat. Kierownictwo kliniki nie wykluczyło dalszych zgonów. Niekoniecznie jednak muszą być one następstwem zakażenia bakterią odporną na antybiotyki, przyznał szef kliniki uniwersyteckiej w Kilonii, Jens Scholz. Ocenił, że śmierć może być skutkiem ciężkiego stanu chorych, wywołanego inną, pierwotną chorobą.

Stanowisko Scholza skrytykowała Niemiecka Fundacja Ochrony Pacjenta w Dortmundzie. - Takie różnicowanie jest przerażające - powiedział szef Fundacji Eugen Brysch, wskazując, że kierownictwo kliniki próbuje w ten sposób odsunąć od siebie odpowiedzialność.

Miejski urząd ds. zdrowia w Kilonii zaznacza, że od samego początku klinika zastosowała odpowiednie środki zapobiegawcze i poinformowała stosowne władze we właściwy sposób o przypadkach zakażenia.

Trudne leczenie



Bakteria acinetobacter baumannii występują w wodzie i glebie. Zwykle nie jest niebezpieczna dla człowieka. U osób o osłabionej odporności organizmu może jednak wywołać zapalenie płuc, zakażenia ran i zakażenie krwi. W przypadku szczepów odpornych na antybiotyki leczenie jest bardzo trudne.

Wspomniany wyżej Eugen Brysch z Niemieckiej Fundacji Ochrony Pacjenta ocenia, że co roku w niemieckich szpitalach umiera około 40 tys. pacjentów w wyniku zakażenia bakteriami odpornymi na antybiotyki. Postuluje wprowadzenie systemu przyjmowania do szpitali na wzór holenderski. Tam każdy pacjent umieszczony jest najpierw w izolatce i dopiero po negatywnym wyniku testów trafia na odpowiedni oddział.

dpa / Katarzyna Domagała, Redakcja Polska Deutsche Welle


Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje