Grzywna dla prawicowego dziennika za rasistowski artykuł

Węgierski Państwowy Zarząd Mediów (NMHH) w środę ukarał grzywną prawicowy dziennik "Magyar Hirlap" za rasistowski artykuł. Zdaniem komentatorów, to przełomowa decyzja, bo od utworzenia w 2010 roku urząd wymierzał kary jedynie mediom sprzyjającym opozycji.

Sprzyjającego rządowi gazeta musi zapłacić grzywnę wysokości 250 tys. forintów (ok. 3,5 tys. zł) za tekst swego czołowego publicysty Zsolta Bayera na temat incydentu z udziałem Romów - orzekł wpływowy NMHH, powołując się na artykuł 17 węgierskiej konstytucji, zakazujący "podżegania do nienawiści na tle rasowym".

Reklama

Zsolt Bayer to jeden z najbliższych współpracowników premiera Viktora Orbana. Razem z nim zakładał rządzący Fidesz i otrzymał legitymację partyjną z numerem 5. Nie pełni żadnej funkcji politycznej, ale często przemawia na wiecach u boku Orbana i organizuje prorządowe demonstracje z udziałem zwolenników prawicy.

"Wielu Romów to zabójcy, których należy natychmiast wyeliminować"

W artykule, który ukazał się 5 stycznia, Bayer określił romską mniejszość na Węgrzech mianem "zwierząt niezasługujących na to, by żyć jak istoty ludzkie". Publicysta stwierdził, że "wielu Romów to zabójcy, których należy natychmiast wyeliminować".

Artykuł powstał po tragicznym incydencie, który miał miejsce w Sylwestra w miejscowości Szigethalom niedaleko Budapesztu. Podczas bójki węgierskich bokserów z Romami jeden ze sportowców został zaatakowany nożem i w ciężkim stanie został przewieziony do szpitala.

Po publikacji artykułu na Węgrzech rozpętała się burza

Po publikacji artykułu na Węgrzech rozpętała się burza. Podczas masowych demonstracji organizowanych przez organizacje obywatelskie, protestujący nosili szale z napisem "Jestem Romem" i żądali, by Orban osobiście potępił słowa Bayera i usunął go z partii. Szef opozycyjnego ugrupowania "Razem 2014" Gordon Bajnai domagał się, by prokurator generalny oskarżył Bayera o podżeganie do nienawiści rasowej.

Od kontrowersyjnego artykułu zdystansował się wówczas wicepremier i minister sprawiedliwości Tibor Navracsics, jednak rzecznik Fideszu Mate Kocsis ocenił, że publicysta miał rację, choć wyraził się w "kontrowersyjny sposób".

W kolejnym artykule Bayer twierdził, że został źle zrozumiany. "Nie pisałem o fizycznej likwidacji romskiej mniejszości, ale o tym, że jej przedstawiciele powinni respektować zasady społecznej koegzystencji w naszym kraju" - przekonywał.

Artykuły Bayera nie od dziś budzą kontrowersje na Węgrzech. W 2009 roku publicysta zaatakował węgierskich dziennikarzy pochodzenia żydowskiego po wypowiedzi dziennikarza Rudolfa Ungvaryego, który ostrzegał, że wygrana Fideszu w wyborach oznacza objęcie władzy przez ludzi, których przodkowie zabijali Żydów.

Uznali decyzję NMHH za "symboliczną i przełomową"

Węgierscy komentatorzy uznali decyzję NMHH za "symboliczną i przełomową", gdyż urząd ten wielokrotnie nakładał grzywny na media sprzyjające opozycji (np. telewizja RTL Club i rozgłośnia Klubradio), ale dotąd ani razu nie interweniował w sprawach dotyczących mediów prorządowych.

NMHH został utworzony w lipcu 2010 roku na podstawie ustawy medialnej znowelizowanej głosami deputowanych Fideszu. Rządząca prawica sprawuje w nim pełną kontrolę.

Decyzje NMHH, uprawnionego do wymierzania wysokich kar finansowych mediom, które "nie reprezentują w sposób zrównoważony politycznych punktów widzenia", wielokrotnie krytykowała Komisja Europejska, Organizacja Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie, Helsińska Fundacja Praw Człowieka.

Dowiedz się więcej na temat: grzywna | dziennikarze | kara | Węgry

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy