Historyczna wizyta. Siostra Kim Dzon Una w Korei Południowej

Kim Jo Dzong, siostra przywódcy Korei Północnej, przybyła w piątek do Korei Południowej na ceremonię otwarcia Zimowych Igrzysk Olimpijskich. Towarzyszą jej wyżsi rangą północnokoreańscy urzędnicy. Wylądowała prywatnym odrzutowcem na międzynarodowym lotnisku w Inczhon pod Seulem.

W tym roku, w związku z zimowymi igrzyskami, doszło do przełomowego, pierwszego od dwóch lat oficjalnego spotkania przedstawicieli obu Korei. 

28-letnia Kim Jo Dzong jest pierwszym członkiem panującej dynastii, która postawiła stopę na terenie Południa od czasu wojny koreańskiej. Ostatnim członkiem rodziny Kimów, który przybył do Seulu, był dziadek Kim Jo Dzong - Kim Ir Sen. 

Wśród przybyłych na ceremonię otwarcia Zimowych Igrzysk Olimpijskich w Pjongczangu jest również Kim Dzong Nam - nominalna głowa państwa, reprezentująca Koreę Północną w kontaktach międzynarodowych.

Reklama

Agencja AFP informuje, że Kim Jo Dzong i Kim Dzong Nam spotkali się już z przedstawicielem południowokoreańskiego ministerstwa ds. zjednoczenia i innymi urzędnikami, "wymieniając uprzejmości o zimnej pogodzie".

"Siostra Kim Dzon Una wyglądała na rozluźnioną, spokojnie uśmiechając się podczas rozmowy" - pisze AFP. Następnie z czterema otaczającymi ją ochroniarzami udała się do wioski Zimowych Igrzysk Olimpijskich.

W sobotę z siostrą północnokoreańskiego dyktatora ma spotkać się prezydent Korei Południowej Mun Dze In.

Oba państwa koreańskie są formalnie w stanie wojny. Trwający w latach 1950-1953 konflikt zbrojny między nimi zakończył się tylko rozejmem.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje