Hiszpania: Melilla boi się epidemii zapalenia opon mózgowych

Mieszkańcy Melilli, hiszpańskiego miasta w północnej Afryce, boją się wybuchu epidemii zapalenia opon mózgowych. Jeden z nielegalnych imigrantów, który przed miesiącem dotarł do Melilli, jest chory na tę chorobę. W lokalnym Centrum Wsparcia Imigrantów przebywa 2 tysiące osób - cztery razy więcej niż łóżek.

Chory to 19-letni mieszkaniec Gabonu. Jego stan jest ciężki. Chłopak przebywa na oddziale intensywnej terapii. Trafił do szpitala przed tygodniem, ale dopiero dzisiaj ma być zaszczepionych ponad 200 osób, z którymi się stykał.

Dlatego w mieście panuje psychoza. Od rana o spokój apelują władze Melilli oraz lekarze.

- Jeden przypadek choroby to nie epidemia. Sytuacja w mieście jest pod kontrolą - zapewnia Jesus Delgado, kierujący Izbą Lekarską w Melilli.

Związek zawodowy policjantów żąda, aby nowi imigranci byli poddawani kwarantannie. A kierujący Centrum Wsparcia proszą o dodatkową pomoc lekarską.

Przypominają, że zatrudnieni w Melilli lekarze i pielęgniarki mieli pomagać pięciuset osobom, a nie dwóm tysiącom.


Dowiedz się więcej na temat: imigracja | epidemia | Hiszpania

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje