​HRW krytykuje politykę Australii: To katastrofa

Australijska polityka przetrzymywania nielegalnych imigrantów w ośrodkach na terenie Papui-Nowej Gwinei "to katastrofa" - uważa Human Rights Watch (HRW). W obozach panują opłakane warunki, a osoby, które otrzymają status uchodźcy, nie mogą opuścić wyspy.

Dwa lata po ogłoszeniu przez Australię, że na czas rozpatrywania wniosków o azyl nielegalni imigranci, którzy próbują dotrzeć do australijskich wybrzeży drogą morską, trafią do Papui-Nowej Gwinei, w obozach na wyspie Manus przetrzymanych jest ponad 850 osób ubiegających się o azyl i 87 uchodźców - poinformowała organizacja praw człowieka w środowym komunikacie.

Od stycznia br. papuańskie i australijskie władze przeniosły 40 osób, które otrzymały status uchodźcy, do specjalnego ośrodka tranzytowego na Manus. Jednak wciąż nie mogą one opuścić tej odległej wyspy i szukać pracy czy uczyć się w innych częściach Papui-Nowej Gwinei.

Reklama

"Po dwóch latach australijski eksperyment z zagranicznymi obozami okazał się katastrofą. Nawet tym niewielu osobom, które uznano za uchodźców, odmawia się swobody poruszania się czy prawa do pracy. Wszystkim powinno się pozwolić żyć godnie i bezpiecznie" - powiedziała szefowa australijskiego oddziału HRW Elaine Pearson.

HRW zaapelowało do władz Australii, by położyły kres tej polityce oraz by traktowały osoby ubiegające się o azyl zgodnie z międzynarodowymi standardami.

Przepełniony obóz dla nielegalnych imigrantów, wykorzystywany przez Australię, mieści się w bazie marynarki wojennej na wyspie Manus i był wielokrotnie krytykowany z powodu opłakanych warunków, które tam panują. Inny australijski ośrodek, w którym rozpatrywane są wnioski o azyl, mieści się w wyspiarskim państwie Nauru.

Jak podaje HRW, dwóch nielegalnych imigrantów przetrzymywanych na Manus zmarło - jeden z powodu rzekomych nadużyć personelu, a drugi z powodu sepsy. Na Manus więcej osób zmarło niż zostało przesiedlonych - zauważają autorzy raportu.

Jeden z uchodźców, który w obozie spędził 20 miesięcy, opowiadał HRW, że "niektóre pokoje były wypełnione od góry do dołu". "Ludzie wariowali. Zostałem umieszczony w pomieszczeniu z dala od mojej społeczności. Nikt nie mówił tam w moim języku. Byłem samotny i często płakałem" - mówił.

Jak pisze agencja EFE, Canberra planuje przesiedlać do Kambodży te osoby przetrzymywane w ośrodkach na Manus i Nauru, które otrzymają status uchodźcy. Pozostali mają być deportowani.

Imigranci, w większości afgańscy, pakistańscy, somalijscy i syryjscy, przypływają do Australii głównie z Indonezji na przeładowanych i często będących w złym stanie technicznym łodziach. Dla wielu podróż kończy się tragicznie.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje