Incydent nad Morzem Bałtyckim

Rosja znów prowokuje. Myśliwiec Su-27 omal nie zderzył się z amerykańskim samolotem zwiadowczym w pobliżu obwodu kaliningradzkiego - podaje stacja TVN24. Incydent, do którego doszło 7 kwietnia, wywołał dyplomatyczny protest.

Jak poinformował Pentagon, rosyjski myśliwiec Su-27 pojawił się nagle na trasie amerykańskiego samolotu zwiadowczego i  przeleciał w odległości zaledwie sześciu metrów od kabiny pilotów, omal nie doprowadzając do kolizji.

Reklama

Jak podaje stacja TVN24, przedstawiciele Pentagonu już zapowiedzieli, że będą rozmawiać w tej sprawie ze stroną rosyjską. Ich zdaniem, pilot Su-27 zagroził bezpieczeństwu amerykańskich pilotów.

Rosyjskie ministerstwo odpiera jednak zarzuty i twierdzi, że amerykański samolot zwiadowczy miał wyłączone transpondery, co uniemożliwiło jego identyfikację. Dlatego pilot Su-27 musiał podlecieć bliżej. 

Amerykański samolot wykonywał rutynowy lot. Załoga miała monitorować rosyjskie działania militarne w rejonie Kaliningradu.

Strona amerykańska ocenia, że incydent nad Morzem Bałtyckim to kolejna demonstracja siły ze strony Putina. Rosyjskie samoloty bojowe często odbywają loty na granicy przestrzeni powietrznych innych państw, co zmusza je do podrywania własnych maszyn.






Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje