Irlandia Płn.: Kryzys w rządzie. Czy IRA działa z ukrycia?

Premier rządu Irlandii Północnej, unionista Peter Robinson ogłosił w czwartek dymisję, po politycznym trzęsieniu ziemi wywołanym tajemniczym zabójstwem byłego członka IRA. W tle kryzysu jest pytanie, czy IRA naprawdę złożyła broń, czy też działa z ukrycia.

Zabójstwo Kevina McGuigana w ubiegłym miesiącu wywołało kryzys polityczny, bowiem komendant główny policji Irlandii Północnej ogłosił, że Irlandzka Armia Republikańska - oficjalnie już nieistniejąca - wciąż działa i ma coś wspólnego ze zbrodnią.

Policja uważa, że zabójstwa dokonano w sposób przypominający wyroki z rąk bojowników IRA, co byłoby dowodem na to, że część tego zbrojnego ugrupowania nie złożyła definitywnie broni w 2005 r., choć nie prowadzi już działalności terrorystycznej, lecz zajmuje się przestępczością zorganizowaną.

Reklama

To by z kolei oznaczało, że liderzy Sinn Fein, która obecnie jest współrządzącą partią i drugą siłą w parlamencie, zaś niegdyś stanowiła polityczne skrzydło Irlandzkiej Armii Republikańskiej, oszukują swoich politycznych partnerów twierdząc, że zbrodnicza działalność IRA to zamknięty rozdział. Lojalne wobec Londynu partie natychmiast przypuściły atak na Sinn Fein kierowaną przez Gerry'ego Adamsa. Zdaniem premiera Robinsona wobec tak poważnych zarzutów trudno kontynuować koalicyjne prace parlamentarne.

Dlatego bezpośrednim powodem dymisji był brak zgody partnerów politycznych na wniosek Robinsona, premiera i lidera współrządzącej Partii Demokratycznych Unionistów (DUP), o odroczenie sesji Zgromadzenia Irlandii Północnej, czyli parlamentu tej na wpół autonomicznej prowincji brytyjskiej zwanej też Ulsterem.

"W świetle decyzji republikanów, nacjonalistów i unionistów by działać tak, jakby w Zgromadzeniu do niczego nie doszło, składam dymisję z funkcji premiera" - powiedział Robinson. Ogłosił, że wraz z nim odchodzą inni ministrowie jego partii poza minister finansów Arlene Foster, która tymczasowo przejmie stery rządu jako już jedyna przedstawicielka DUP w koalicji. Zarzucał także Sinn Fein, że "zachowuje się tak, jakby nic się nie stało".

Trzecia parlamentarna siła, czyli Partia Unionistów Ulsteru (UUP) już w ubiegłym tygodniu wycofała się z koalicji, jednak jej siła nie była wystarczająca, by z tego powodu upadł rząd. Byłoby to wszakże pewne, gdyby z koalicji wyszła DUP. To z kolei oznaczałoby, że pełnia bezpośredniej władzy nad prowincją wraca do Londynu do czasu ewentualnych nowych wyborów.

Wniosku o odroczenie Zgromadzenia nie poparła UUP, która w zamian zażądała, by Gerry Adams oficjalnie przyznał, że IRA wciąż istnieje. Sinn Fein stanowczo tego odmawia. W środę oliwy do ognia dolało aresztowanie w związku z zabójstwem trzech mężczyzn, w tym szefa Sinn Fein na Irlandię Północną Bobby Storeya.

"Ten sztuczny obecny kryzys jest rezultatem rywalizacji między unionistami i cynicznego wykorzystywania zabójstwa Kevina McGuigana" - ocenił Adams.

Rozbrojenie i likwidacja IRA było jednym z kluczowych postanowień porozumienia pokojowego z 1998 roku, które położyło kres trzem dekadom aktów przemocy pomiędzy protestanckimi unionistami, którzy są za utrzymaniem Irlandii Północnej w Wielkiej Brytanii, oraz katolickimi republikanami, którzy opowiadają się za przyłączeniem do Irlandii.

Premier Wielkiej Brytanii David Cameron za pośrednictwem swej rzeczniczki wyraził w czwartek poważne zaniepokojenie rozwojem sytuacji w Ulsterze i wezwał lokalne siły polityczne do współpracy na rzecz przyszłości ich kraju.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje