​Islandia: Bjarni Benediktsson ma zostać nowym premierem

Islandzkie partie centroprawicowe, które należą do nowo powstałej koalicji rządowej, uzgodniły we wtorek, że ich kandydatem na premiera będzie szef Partii Niepodległości (PN), były minister finansów, konserwatysta Bjarni Benediktsson.

 Wcześniej we wtorek konserwatywna eurosceptyczna Partia Niepodległości oraz ugrupowania Reforma i Jasna Przyszłość uzgodniły utworzenie koalicyjnego rządu, który będzie miał 32 mandaty w 63-osobowym parlamencie (Althingu). 

Reklama

Koalicja ma zamiar wpisać do programu swego gabinetu referendum w sprawie przystąpienia do Unii Europejskiej, któremu sprzeciwia się PN. Z kolei program gospodarczy ma być kontynuacją liberalnej polityki Benediktssona, jaką polityk ten prowadził będąc ministrem finansów. 

Po zwycięstwie PN w październikowych, przedterminowych wyborach parlamentarnych Benediktsson był pierwszym politykiem, któremu prezydent Islandii Gudni Johannesson powierzył misję tworzenia rządu, z której jednak szef PN w połowie listopada zrezygnował. Jak wówczas tłumaczył, nie mógł porozumieć się z Reformą ani Jasną Przyszłością w kwestiach reform instytucjonalnych, Unii Europejskiej czy rybołówstwa. 

Następnie rząd bezskutecznie próbowały utworzyć Ruch Lewicowo-Zielony oraz Partia Piratów. Do gry wróciła Partia Niepodległości i rozpoczęła kolejne negocjacje w sprawie przyszłej koalicji. Zawarte we wtorek porozumienie zakończyło ten trwający od końca października 2016 roku polityczny impas. 

Przeprowadzenia przedterminowych wyborów i dymisji premiera Sigmundura Gunnlaugssona Islandczycy domagali się podczas protestów ulicznych w kwietniu 2016 roku na fali skandalu Panama Papers. Z dokumentów ujawnionych wiosną przez międzynarodowe konsorcjum dziennikarzy śledczych wynika, że konta w rajach podatkowych posiadało ok. 600 Islandczyków, w tym ówczesny premier Gunnlaugsson i dwóch ministrów. 

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje