Jak wieść o królewskim potomku ogłaszano dawniej i dziś

Niegdyś salwami z armat i specjalnym wydaniem gazety, potem przez radio i tv - tak na przestrzeni wieków informowano o narodzinach kolejnego potomka w brytyjskiej rodzinie królewskiej. Tradycja nakazuje m.in. zamieszczenie ogłoszenia na bramie pałacu Buckingham.

Przed oczekiwanymi w lipcu narodzinami dziecka księżnej Kate i księcia Williama portal BBC News przypomina, jak w minionych wiekach Brytyjczycy dowiadywali się, że królewski potomek zawitał na świat. Dziś dzięki internetowi wiadomość o dziecku Kate i Williama obiegnie cały świat w ciągu kilku sekund, ale rodzina królewska musi pogodzić realia współczesnych mediów z wymogami tradycji i protokołu.

Były one już ustalone, gdy 9 listopada 1841 roku urodził się pradziadek królowej Elżbiety II, przyszły król Edward VII. "Ta wspaniała i ważna wiadomość została natychmiast ogłoszona salwami z armat w Green Park i Tower" - relacjonowała tego dnia "London Gazette" w specjalnym, popołudniowym wydaniu. Do tego czasu jednak wieść rozniosła się już z ust do ust. Za przekazanie informacji do ówczesnych kolonii brytyjskich odpowiadało MSZ.

Reklama

Dziś nadal obowiązuje publikacja w "London Gazette" i okólniku dworu królewskiego "Court Circular"; natomiast w XX wieku zaniechano zwyczaju, by przy narodzinach królewskiego potomka obecny był, jako świadek, wysokiej rangi urzędnik państwowy. Jego zadaniem było przekazanie informacji o narodzinach oficjalnymi kanałami.

Tak było przy narodzinach Elżbiety II, 21 czerwca 1926 roku, ale ojciec Elżbiety, król Jerzy VI skasował ten zwyczaj 22 lata później, na kilka tygodni przed tym, zanim na świat przyszedł książę Karol.

W tych czasach - był to rok 1948 - świat mediów wyglądał już zupełnie inaczej. Wiadomość o narodzinach Karola podała bezzwłocznie rozgłośnia BBC. Spiker zauważył, że na życzenie słuchaczy BBC przekaże ich "wyrazy oddania i gratulacje" księżniczce Elżbiecie i rodzinie królewskiej. A przed pałacem Buckingham tłum skandował: "Chcemy Filipa (małżonek królowej Elżbiety-PAP), chcemy króla!".

Kiedy 33 lata później, 21 czerwca 1982 roku przyszedł na świat książę William, notatka wywieszona na bramie pałacu informowała, że księżna Walii, czyli żona Karola księżna Diana, "urodziła syna bez komplikacji", i że matka i dziecko "czują się dobrze".

Ale tłumy na zewnątrz pałacu, nie zważając na etykietę, domagały się: "Karol, ładny dzieciak, dawaj następnego!".

Księżna Diana uczyniła wyłom w tradycji i opuściła szpital już 24 godziny później, ukazując się na schodach szpitala w dzieckiem w objęciach; zainteresowanie mediów było olbrzymie.

Ale jeszcze większe będzie teraz - zauważa BBC, prognozując, że narodziny dziecka księcia Williama będą dla rodziny królewskiej wydarzeniem bez precedensu. Już sam fakt, że księżna Kate jest w ciąży, został upubliczniony wcześniej, niż czyniono to w przeszłości. Od tego czasu zainteresowanie opinii publicznej nie słabnie.

"Zawsze było i będzie powszechne zainteresowanie dzieckiem, które urodziło się w rodzinie królewskiej, a gdy dziecko jest prawdopodobnie przyszłym monarchą, uwaga ta często się potęguje" - mówi BBC historyk królewski Hugo Vickers.

Zgodnie z tradycją, pojawi się obwieszczenie na bramie pałacu Buckingham, a para książęca wraz z potomkiem będzie pozować do rodzinnego zdjęcia. W dobie mediów podających wiadomości 24 godziny na dobę i internetu popyt na informacje o królewskim dziecku będzie niewyczerpany - prognozuje BBC.(

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje