Kambodża krytykowana za nadużycia w zakładach odzieżowych

Organizacja broniąca praw człowieka Human Rights Watch (HRW) w czwartek skrytykowała Kambodżę za niedostateczne ochranianie pracowników fabryk odzieżowych przed łamaniem ich praw. Wiele z nich szyje ubrania dla zagranicznych marek.

W fabrykach tych pracują głównie kobiety. Często są one zmuszane do nadgodzin czy dyskryminowane, jeśli zajdą w ciążę. W zakładach dochodzi też do działań wymierzonych w związki zawodowe i ani władze, ani zagraniczne firmy odzieżowe nie podjęły wystarczających kroków, by temu zaradzić - ustaliło HRW w liczącym 140 stron raporcie zatytułowanym "Pracuj szybciej lub wynoś się - łamanie praw pracowniczych w przemyśle odzieżowym w Kambodży".

Reklama

Kambodżański rząd powinien podjąć szybkie działania, by chronić pracowników fabryk przed nadużyciami - powiedziała researcherka HRW Aruna Kashyap.

"Te powszechnie znane, światowe marki odzieżowe są w stanie wywierać nacisk. Mogą i powinny robić więcej, by upewnić się, że w fabrykach, z którymi mają umowy, nie są naruszane prawa pracownicze" - dodała.

HRW odkryło, że wiele zakładów niejednokrotnie podpisywało z pracownicami krótkoterminowe umowy, co jest niezgodne z prawem, by uniknąć wypłacania im m.in. zasiłków macierzyńskich oraz by je zastraszać i kontrolować.

Według organizacji niewielkie fabryki, które są podwykonawcami większych zakładów szyjących na eksport, częściej zatrudniają pracownice dorywczo, w wyniku czego kobietom trudniej jest dochodzić swych praw, bo obawiają się zwolnienia. Duże zagraniczne marki odzieżowe nie podjęły adekwatnych działań, by położyć kres krótkoterminowym umowom w tych fabrykach - uważa HRW.

Raport powstał na podstawie rozmów z ponad 340 osobami, w tym 270 pracownikami z 73 fabryk w stolicy Kambodży Phnom Penh i pobliskich prowincjach, z liderami związków zawodowych, przedstawicielami władz, obrońcami praw pracowniczych, członkami kambodżańskiego stowarzyszenia producentów odzieży i przedstawicielami międzynarodowych marek.

Spośród ok. 200 marek, dla których szyte są ubrania w fabrykach w Kambodży, HRW był w kontakcie tylko z sześcioma: z Adidasem, Armanim, Gapem, H&M, Joe Freshem i siecią Marks & Spencer. Poważne dyskusje na temat tego, w jaki sposób można zaradzić problemom, o których jest mowa w raporcie, prowadziły tylko: Adidas, Gap i H&M - pisze HRW.

Według organizacji Adidas i H&M publicznie ujawniły nazwy swoich podwykonawców i co pewien czas uaktualniają te listy. Marks & Spencer zobowiązał się, że w 2016 roku poda, gdzie szyte są ubrania. Tylko Adidas stworzył pracownikom możliwość ochrony przed nadużyciami.

Sektor tekstylny jest kluczowy dla gospodarki Kambodży, jednego z najbiedniejszych krajów na świecie. Według rządowych danych w 1200 fabrykach odzieżowych zatrudnionych jest 700 tys. osób; 90 proc. z nich to kobiety.

Z danych ministerstwa pracy wynika, że w latach 2009-2013 władze nałożyły kary tylko na 10 zakładów i wszczęły postępowanie sądowe przeciwko siedmiu fabrykom.

Choć w 2014 roku ukaranych grzywną zostało już 25 fabryk, to i tak jest to niewspółmiernie mało w porównaniu z liczbą fabryk w kraju - pisze agencja Kyodo.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje