Kambodża: Sąd nakazał aresztowanie przywódcy opozycji

Kambodżański sąd nakazał aresztowanie przywódcy opozycji Sama Rainsy'ego, który toczy zażartą walkę z premierem kraju. Nie jest jednak jasne, czy rzeczywiście zostanie aresztowany, chroni go bowiem poselski immunitet.

Rainsy jest szefem Partii Narodowego Ocalenia Kambodży (CNRP) i do przyszłego tygodnia przebywa z wizytą w Japonii i Korei Płd.

Reklama

Nakaz aresztowania wydano w związku ze sprawą o zniesławienie i podżeganie wniesioną przez szefa kambodżańskiej dyplomacji Hor Namhonga w 2008 roku. Rainsy w przemówieniu miał go oskarżyć o współpracę z reżimem Czerwonych Khmerów, podczas gdy Namhong był ich więźniem.

Domagają się wykonania wyroku

Sąd w Phnom Penh skazał Rainsy'ego na dwa lata więzienia. Rainsy złożył apelację, ale przegrał w 2013 r. Wyroku sądu nie wykonano i Rainsy żył nadal na wolności, pełniąc rolę przywódcy swojej partii w parlamencie. Według piątkowego nakazu aresztowania prawnik Namhonga, Kar Savuth, domagał się wykonania werdyktu sądu.

Syn zdrajcy

Biorąc pod uwagę, kiedy wydano nakaz aresztowania Rainsy'ego, decyzja z pewnością pociągnie za sobą pytania o polityczną motywację, ponieważ Rainsy od jakiegoś czasu spiera się z premierem Hun Senem. W czwartek Hun Sen nazwał Rainsy'ego "synem zdrajcy", a wcześniej przywódca opozycji powiedział w Tokio, że wyborcze zwycięstwo liderki opozycji Aung San Suu Kyi w Birmie zwiastuje upadek Hun Sena.

- Nie mogę się uspokoić z powodu tej obrazy przez syna zdrajcy - napisał Hun Sen na Facebooku.

Dziennik "Cambodia Daily" cytuje opozycyjnego parlamentarzystę Eng Chhay Eanga, który powiedział, że nakaz aresztowania ma zatrzymać Rainsy'ego na wygnaniu i pozostawić opozycyjną partię bez przywódcy przed zbliżającymi się wyborami samorządowymi w 2017 r. i powszechnymi w 2018 r. Eang pyta, dlaczego Rainsy'ego nie aresztowano w 2008 roku, kiedy wrócił z dobrowolnego pięcioletniego wygnania.

- Chodzi o sprawę z 2008 r., czemu więc nie aresztowali go, kiedy Rainsy wysiadał z samolotu? - spytał i dodał: "Chcieli pokazać swoją władzę".

Wzrost popularności opozycji

Hun Sen sprawuje urząd premiera od trzech dziesięcioleci. Kambodża formalnie cieszy się demokracją, ale jej rząd zastrasza swoich przeciwników. Hun Sen ostrzega przed wojną domową, jeśli opozycja wygra następne wybory, sugeruje, że jego następcy nie zaakceptują takiego wyborczego wyniku.

Stosunki między rządem a opozycją uległy w tym roku pogorszeniu, kiedy opozycja oskarżyła sąsiadujący z Kambodżą Wietnam, z którym rząd w Phnom Penh utrzymuje dobre relacje, o naruszenie terytorium. Antywietnamskie stanowisko przyniosło opozycji wzrost popularności, a rząd zareagował, nasilając zastraszenie partii opozycyjnej na drodze sądowej, korzystając ze swego wpływu na aparat sądowniczy. 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje