Kanada: Nie chcieli udzielić pomocy lekarskiej po angielsku

W Quebecu używanie języka francuskiego bywa do tego stopnia polityczną kwestią, że można mieć problemy z pomocą medyczną. Załoga jednej z karetek pogotowia odmówiła właśnie rozmowy po angielsku.

Kanadyjskie media obiegła w ostatnich dniach historia rodziców z Quebecu, którzy wezwali karetkę do chorej dwuletniej córki. Karetka przyjechała i ojciec dziecka - jak relacjonowały media - choć mówiący i po angielsku, i po francusku, poprosił o rozmowę po angielsku, ponieważ nie zna francuskiej terminologii medycznej. W odpowiedzi usłyszał: "nie, ja mówię po francusku".

Reklama

Oczywiście, załogi karetek w Quebecu nie mają obowiązku mówić w obu oficjalnych językach. Jednak jak relacjonowała telewizja CTV, wszystko wskazuje na to, że załoga karetki pogotowia znała angielski. Ostatecznie bowiem ojciec nieprzytomnej dziewczynki odpowiadał po angielsku na pytania zadawane po francusku, zaś kiedy wszyscy ostatecznie trafili do szpitala - rozmowa z załogą karetki toczyła się już tylko po angielsku.

Rodzice dziecka złożyli oficjalną skargę i dochodzenie w tej sprawie trwa.

Dla obecnego rządu prowincji Quebec, utworzonego przez separatystyczna Partię Quebecką (PQ), kwestia upowszechnienia znajomości francuskiego w Quebecu i wymuszenia użycia tego języka jest jednym z priorytetów. Dlatego też najnowsze dane kanadyjskiego urzędu statystycznego w sprawie znajomości francuskiego wśród mieszkańców Quebecu stały się powodem do zmartwień dla rządu pani premier Pauline Marois - relacjonowały francuskojęzyczne media.

Według danych ze spisu powszechnego, odsetek mieszkańców Quebecu, którzy w domu mówią przede wszystkim po francusku, zmniejszył się w ciągu pięciu lat z 81,8 proc. do 81,2 proc. Nie jest to wina anglofońskich mieszkańców, bo ich grupa jest stała: pięć lat temu i obecnie stanowią niecałe 11 proc. Więcej jest natomiast imigrantów z innych obszarów językowych.

Jeszcze w czasie kampanii wyborczej kandydaci PQ obiecywali prawne wzmocnienie języka francuskiego, jednak ponieważ rząd Marois jest mniejszościowy, małe są szanse na przeforsowanie rewolucyjnych zmian. Stąd też, relacjonowały francuskojęzyczne media, rząd zabiera się za zmiany cząstkowe, wymuszające powszechne używanie francuskiego w pracy, działania na rzecz uczynienia francuskiego językiem modnym i, jak mówili ostatnio przedstawiciele rządu, za wymuszenie użycia francuskiego w przedszkolach. Jak dokładnie będzie się to odbywać, premier Marois ma przedstawić w swoim expose w najbliższą środę.

Dowiedz się więcej na temat: pomoc lekarska | Nie

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy