Katalonia "nie zaakceptuje takich warunków" Madrytu

Szef hiszpańskiego rządu Mariano Rajoy wyraził we wtorek gotowość do spotkania z nowym premierem Katalonii Quimem Torrą, ale podkreślił, że jest przeciwny niepodległości tego regionu, zamieszkanego przez 7,5 mln ludzi.

"Oczywiście przyjmę premiera regionu, jeśli mnie o to poprosi. (...) Jestem gotów do rozmów" - powiedział Rajoy dziennikarzom podczas wizyty w stolicy Bułgarii, Sofii. Zastrzegł jednak, że w Katalonii "nie będzie republiki".

Reklama

Wcześniej Torra, zdecydowany zwolennik oderwania się tego regionu od Hiszpanii, zwrócił się do Rajoya, by zgodził się z nim spotkać. Zaapelował o to w Berlinie, gdzie odwiedził swego poprzednika Carlesa Puigdemonta.

Torra wezwał też władze centralne w Madrycie, by przestały kontrolować regionalną administrację. Okres bezpośredniej kontroli Madrytu nad Katalonią automatycznie zakończy się po utworzeniu przez Torrę nowego rządu i podaniu nazwisk nowych ministrów. Okres ten rozpoczął się jesienią ub.r. tuż po jednostronnym ogłoszeniu przez kataloński parlament niepodległości regionu, gdy Madryt cofnął autonomię Katalonii.

Jednak konserwatywny rząd Rajoya przypomina, że jeśli Torra złamie hiszpańską konstytucję, to władze centralne w każdym momencie będą mogły znów przejąć kontrolę nad regionem.

Ponadto hiszpański rząd ogłosił we wtorek, że będzie nadal kontrolował finanse Katalonii po przywróceniu autonomii regionu i że będzie domagał się comiesięcznego raportu w tej sprawie. Państwo hiszpańskie upewni się, by "ani jedno euro pochodzące z katalońskich środków publicznych nie było przeznaczane na tak zwany proces niepodległościowy" - powiedział wysoki rangą przedstawiciel rządzącej Partii Ludowej (PP) Fernando Martinez-Maillo.

Torra, który w poniedziałek został zatwierdzony na nieobsadzone od listopada 2017 roku stanowisko premiera Katalonii, odrzucił jednak taką możliwość. "Tak nie może być, w żadnym wypadku. (...) Nie zaakceptujemy takich warunków" - zaprotestował. "Jest absolutnie niezbędne, byśmy zachowywali kontrolę nad naszymi finansami" - dodał.

Pierwszy dzień Torry na czele władz Katalonii przebiegł pod znakiem polemiki wokół jego wypowiedzi z przeszłości, które przeciwnicy polityka uważają za ksenofobiczne. "Hiszpanie przybywają tu, by nas nadzorować. Niech stąd odejdą raz na zawsze!" - napisał w 2012 roku na Twitterze. Hiszpanię określił mianem "kraju, który eksportuje niedolę", mówił, że używanie języka hiszpańskiego w Katalonii nie jest "naturalne", a tych, którzy nie bronią katalońskiej kultury czy języka, nazywał "sępami, żmijami i hienami".

Torra uznał też za "niezbędne" działania zbrojne, przypominające te z 1926 roku, za którymi stał późniejszy szef władz Katalonii Francesc Macia. Zorganizował je w nadziei na proklamowanie republiki katalońskiej, gdy przebywał na uchodźstwie we Francji podczas dyktatury Miguela Primo de Rivery.

"Odrzucamy uwagi wielokrotnie powtarzane przez pana Torrę. To niebezpieczne, nieodpowiedzialne i niedopuszczalne wypowiedzi, które opierają się na uprzedzeniach" - skrytykowała nowego premiera w komunikacie organizacja SOS Rasizm Katalonia. Zapewniła, że będzie walczyć z "rasistowskimi postawami" i "mową nienawiści", które według niej "mogą zagrażać koegzystencji i spójności społecznej" w Katalonii. Organizacja przypomniała, że wielu mieszkańców regionu pochodzi z innych części Hiszpanii i większość mówi w obu językach.

"On broni ksenofobii" - skrytykowała Torrę liderka frakcji liberalnej partii Ciudadanos w katalońskim parlamencie Ines Arrimadas. Jej ugrupowanie sprzeciwia się niepodległości Katalonii.

Torra bronił się, twierdząc, że chodzi o stare wypowiedzi wyrwane z kontekstu. Mimo to przeprosił ze "te ekscesy, które wydarzyły się w chwilach wielkiego podekscytowania". Zapewnił też, że nie ma nic przeciwko Hiszpanom. "Uwielbiam być wśród nich" - powiedział, obiecując, że hiszpański i kataloński będą dwoma oficjalnymi językami w republice Katalonii, którą zamierza stworzyć.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje