Katastrofa na Łotwie. Rośnie bilans ofiar

Wciąż rośnie bilans ofiar po zawaleniu się dachu supermarketu w Rydze - według ostatnich doniesień zginęły co najmniej 32 osoby, a 35 jest rannych. Na razie nie ma informacji o Polakach wśród ofiar - przekazała polska ambasada w Rydze.

Władze łotewskie spodziewają się, że ostateczny bilans ofiar będzie wyższy; poprzednio mówiono o 21 zabitych. 28 rannych osób, w tym 10 strażaków, przewieziono do szpitala.

- Za wcześnie, by definitywnie stwierdzić, czy wśród ofiar nie ma Polaków. Na razie nie ma takich informacji - powiedział sekretarz ambasady ds. konsularnych Marek Głuszko.

Reklama

Ratownicy proszą o dzwonienie do uwięzionych

- Akcja ratunkowa trwa, bilans ofiar rośnie z godziny na godzinę. Należy pamiętać, że wśród rannych przewiezionych do szpitala są osoby w ciężkim stanie - dodał.

Zdaniem Głuszki wśród ofiar raczej nie ma Polaków. Katastrofa miała miejsce "w dzielnicy 'sypialnej' na obrzeżach miasta", dlatego małe jest prawdopodobieństwo, że w supermarkecie oprócz stałych mieszkańców znajdowali się polscy turyści - powiedział.

Pod gruzami budynku wciąż może znajdować się kilkadziesiąt osób. Trwa akcja ratunkowa z udziałem m.in. wojska i policji, jednak prace przy usuwaniu gruzów posuwają się powoli. Służby ratunkowe co pewien czas wyłączają ciężki sprzęt i proszą o dzwonienie do osób uwięzionych pod gruzami w nadziei, że dzwoniące wśród ruin telefony komórkowe pomogą w ustaleniu ich położenia.

Prezydent Łotwy Andris Berzins złożył kondolencje bliskim ofiar i zapowiedział, że w piątek weźmie udział w mszy w ich intencji.

Łotewskie MSW otrzymało liczne propozycje pomocy z zagranicy, jednak na razie ich nie przyjmuje, ponieważ łotewskie służby ratownicze dysponują obecnie wystarczającą liczbą ludzi i niezbędnym sprzętem - przekazała rzeczniczka resortu.

Trzy hipotezy

Dach supermarketu, którego budowę zakończono w 2011 roku, zawalił się w czwartek o godz. 18, kiedy w budynku znajdowało się wielu ludzi. Już po przybyciu strażaków nastąpił kolejny zawał, który utrudnił akcję ratunkową.

Służby ratunkowe szacują, że zapadła się część dachu o powierzchni ok. 500 metrów kw.

Policja wszczęła dochodzenie w sprawie wypadku i obecnie sprawdza trzy hipotezy: wadliwy projekt i nadzór budowlany nad budynkiem, jego wadliwe wykonanie oraz umieszczenie na dachu ciężkich materiałów w związku z powstającym tam ogrodem zimowym.

Szef policji Ints Kuzis zapowiedział, że w razie potrzeby do pomocy w ustaleniu przyczyn katastrofy mogą zostać wezwani zagraniczni eksperci. Minister spraw wewnętrznych Rihards Kozlovskis wykluczył atak terrorystyczny.

Dowiedz się więcej na temat: Łotwa

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje