Kenia: "Zwłoki" ożyły w kostnicy

Kenijska policja wszczęło śledztwo w sprawie Paula Mutory, który został w środę uznany za zmarłego w szpitalu w Naivasha. Dzień później, gdy ciało mężczyzny znajdowało się już w kostnicy, okazało się, że Paul jednak żyje.

Jak donosi serwis BBC, pracownicy kostnicy uciekli przerażeni, gdy "zwłoki" nagle zaczęły się ruszać.

Mutora próbował popełnić samobójstwo zażywając środki owadobójcze. Jak mówi ordynator szpitala, do którego trafił mężczyzna, Kenijczyka próbowano ratować podając mu lek, który znacznie spowalnia bicie serca, co ostatecznie mogło być przyczyną pomyłki lekarza, który stwierdził zgon.

Reklama

Do kostnicy Mutora trafił jeszcze w środę. Rankiem w czwartek "zwłoki" przyszli zobaczyć krewni mężczyzny. Gdy wrócili do domu, rozpoczęli przygotowania do pogrzebu.

"Jednak popołudniu poinformowano nas, że Paul żyje. To był szok" - powiedział jego ojciec, którego cytuje BBC.

Po szczęśliwym zakończeniu Mutora powiedział, że próba samobójcza była "błędem" i przeprosił swoją rodzinę.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje