​Kerry ostrzega: Sytuacja może wymknąć się spod kontroli

Szef amerykańskiej dyplomacji John Kerry ocenił w środę, że przemoc na Bliskim Wschodzie między Izraelem a Autonomią Palestyńską może wymknąć się spod kontroli. Jak podkreślił, obie strony muszą podjąć natychmiastowe kroki w celu złagodzenia napięcia.

Kerry, który wrócił w środę z jednodniowej wizyty w Izraelu i na Zachodnim Brzegu, gdzie spotkał się z izraelskim premierem Benjaminem Netanjahu i prezydentem Autonomii Palestyńskiej Mahmudem Abbasem, powiedział, że Stany Zjednoczone wywierają presję na obie strony na rzecz pokojowego rozwiązania konfliktu.

Reklama

Sekretarz stanu USA powiedział dziennikarzom w Bostonie, że po miesiącach eskalacji przemocy jest coraz bliżej osiągnięcia "punktu zwrotnego" w rozmowach izraelsko-palestyńskich.

Jak zaznaczył, Stany Zjednoczone będą zachęcać obie strony do podjęcia "znaczących decyzji" na rzecz perspektywy trwałego pokoju.

Kerry uznał za wymagający potępienia terroryzm falę ataków przeprowadzanych ostatnio przez Palestyńczyków, m.in. za pomocą noży i samochodów.

Od 1 października 19 Izraelczyków i Amerykanin zostało zabitych w atakach palestyńskich. Zginęło 86 Palestyńczyków - niektórzy w trakcie przeprowadzanych przez siebie ataków, inni w walce z siłami izraelskimi; wielu z nich to nastolatki - pisze Reuters.

Tę najnowszą falę przemocy wywołała eskalacja sporu o dostęp muzułmanów i Żydów do obiektów sakralnych na Wzgórzu Świątynnym w starej części Jerozolimy. Znajdują się tam pozostałości obu żydowskich świątyń z czasów biblijnych, natomiast dla muzułmanów jest to miejsce, z którego Mahomet odbył podróż do nieba.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje