Kirgistan: Stany Zjednoczone urządzają prowokacje

Prezydent Kirgistanu Ałmazbek Atambajew potępił w poniedziałek "amerykańskie prowokacje", których celem jest - jak powiedział - zakłócenie stosunków etnicznych w kraju. USA przyznały prestiżową nagrodę dysydentowi pochodzenia uzbeckiego Azimżanowi Askarowowi.

Askarow, dziennikarz i działacz społeczny, odbywa w Kirgistanie karę dożywotniego więzienia za "podżeganie do przemocy na tle etnicznym".

"Jesteśmy niepodległym krajem i nigdy nie będziemy się nikomu kłaniać" - powiedział kirgiski prezydent na spotkaniu z dziennikarzami. Ubiegłotygodniowa decyzja Departamentu Stanu USA o przyznaniu nagrody Askarowowi jest "prowokacją" mającą na celu zakłócenie spokoju między różnymi grupami etnicznymi w republice - dodał Atambajew.

Reklama

Nagroda przyznana Askarowowi nosi nazwę - Obrońca Praw Człowieka. Jej laureat jest dyrektorem pozarządowej organizacji monitorującej łamanie fundamentalnych praw i swobód w Kirgistanie, a także korupcję. Askarow został skazany za "podżeganie do przemocy na tle etnicznym, organizację masowych zamieszek i współudział w zabójstwie funkcjonariusza sił bezpieczeństwa w trakcie zajść w czerwcu 2010 roku". W starciach między Kirgizami a przedstawicielami mniejszości uzbeckiej zginęło wówczas co najmniej 370 osób, w większości Uzbeków, a około 400 tys. musiało opuścić miejsce zamieszkania.

W reakcji na uhonorowanie Askarowa Kirgistan w trybie jednostronnym wypowiedział USA umowę z 1993 roku o współpracy dotyczącą programów pomocowych. Umowa zakładała bezcłowy wwóz na teren Kirgistanu towarów przeznaczonych do realizacji różnorodnych programów amerykańskich. Zapewniała też realizatorom tych programów nietykalność dyplomatyczną i całkowicie zwalniała ich od uiszczania w Kirgistanie wszelkich podatków i opłat. Wśród tych programów były działania mające zapobiegać ekstremizmowi, promować wzrost gospodarczy i rozwój demokracji.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje