Kolędowanie dla uwięzionej Tymoszenko

Grupa kolędników zawitała w niedzielę przed szpital kolejowy w Charkowie, by pozdrowić z prawosławnym Bożym Narodzeniem leczącą się tu pod strażą ze schorzenia kręgosłupa, skazaną na siedem lat więzienia byłą premier Ukrainy Julię Tymoszenko.

Ukraińcy, w większości prawosławni i grekokatolicy, zasiadają w niedzielę wieczorem do kolacji wigilijnej. Zgodnie z kalendarzem juliańskim, przypada ona 13 dni później niż wigilia w Polsce i świecie zachodnim.

Reklama

Ubrani w tradycyjne stroje ludowe zwolennicy Tymoszenko przyszli przed charkowski szpital z "wertepem", czyli przeplatanym kolędami przedstawieniem, opowiadającym o narodzinach Chrystusa.

Przynieśli ze sobą kutię, słodką potrawę z pszenicy, maku i miodu, która symbolizuje zdrowie i dostatek, pierożki oraz kompot z suszonych owoców, zwany na Ukrainie "uzwarem". Wokół szpitala rozstawili przyozdobione bombkami choinki, a przechodniom rozdawali jabłka i mandarynki - relacjonuje agencja UNIAN.

Ukraińskie tradycje bożonarodzeniowe są podobne do polskich. W wigilię, gdy na niebie pojawi się pierwsza gwiazdka, ludzie zasiadają do zastawionych dwunastoma daniami stołów. Prócz kutii, uzwaru i barszczu spożywają m.in. groch z kapustą i rybę.

Nieodzownym elementem jest umieszczone pod obrusem sianko oraz ząbki czosnku w czterech rogach stołu, które mają odpędzać od niego złe duchy.

Przed przystąpieniem do uroczystej wieczerzy na Ukrainie dzieli się prosforą. Ten poświęcony w cerkwi chlebek spełnia tę samą rolę, co opłatek u katolików.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje