Kolumbia: Proces pokojowy pod znakiem zapytania

Kolumbijskie siły wojskowe i policyjne aresztowały w niedzielę - w ramach operacji przeprowadzonej na północy kraju w prowincji Bolivar - 20 członków Narodowej Armii Wyzwolenia. Ośmiu partyzantów to osoby niepełnoletnie - podało ministerstwo obrony Kolumbii.

Operację przeprowadzono w miejscowości Montecristo, gdzie koncentrowały się siły Narodowej Armii Wyzwolenia, organizacji partyzanckiej o silnej inspiracji lewicowej łączącej uwielbienie dla Che Guevary z postulatami teologii wyzwolenia.

Reklama

Narodowa Armia Wyzwolenia (ELN), podobnie jak FARC (Rewolucyjne Siły Zbrojne Kolumbii), prowadzi nieprzerwanie swą działalność wywrotową od czasu rewolty ludowej w 1964 r. Na jej czele stoi Dowództwo Główne, składające się z pięciu członków.

ELN nie respektuje postanowień nowego porozumienia pokojowego podpisanego w listopadzie przez rząd oraz dowództwo FARC. Władzom w Bogocie zależy na tym, by organizacja ta przystąpiła do porozumienia, ponieważ jej dalsza działalność grozi destabilizacją w terenie. Negocjacje w tej sprawie z udziałem przedstawicieli rządu i Dowództwa Głównego ELN miałyby się rozpocząć 10 stycznia. Rząd stawia jednak warunek: Ejercito de Liberacion Nacional musi wpierw uwolnić przetrzymywanego od kwietnia b. deputowanego Odina Sancheza.

Ocenia się, że w szeregach Narodowej Armii Wyzwolenia walczy 1,5 tys. partyzantów. Włączenie ELN do negocjacji pokojowych jest jednym z najpoważniejszych wyzwań, jakie stoją przed sygnatariuszami porozumienia - wskazuje agencja AFP.

52 lata konfliktu

Nowe porozumienie pokojowe zostało podpisane 24 listopada przez prezydenta Santosa i dowódcę partyzantki FARC Rodrigo Londono. Choć może położyć kres trwającemu od 52 lat krwawemu konfliktowi, którego areną jest Kolumbia, nie jest pewne, że uda się dzięki niemu osiągnąć trwały pokój.

Porozumienie jest owocem kompromisu, który nie do końca zadowolił każdą ze stron. Władze w Bogocie zrezygnowały ostatecznie z pomysłu włączania zagranicznych prawników w prace specjalnych trybunałów rozjemczych. W zamian za to lewicowa partyzantka FARC zobowiązała się do przedstawienia "wyczerpującego i detalicznego sprawozdania" dot. udziału FARC w obrocie narkotykami oraz ujawnienia stanu majątkowego. Inwentaryzacja taka była uważana za niezbędną przez opozycję, która chce, by w oparciu o nią opracować sposób wypłaty rekompensat dla ofiar lewicowej partyzantki.

Problemem pozostaje jednak kwestia odpowiedzialności liderów FARC za popełniane zbrodnie i akty przemocy. Liczące 300 stron porozumienie nie przewiduje dla nich kar więzienia, ani zakazu pełnienia funkcji publicznej.

Najbardziej drażliwym problemem była kwestia złożenia broni przez ponad 8 tys. partyzantów FARC. W okresie 6 miesięcy, jak zapowiedział prezydent Kolumbii Juan Manuel Santos, mieliby oni podlegać dyslokacji w 20 rejonach wiejskich kraju i tam dokonać przekazania uzbrojenia obserwatorom z ramienia ONZ.

FARC zapowiada jednak, że nie zamierza złożyć broni dopóty, dopóki 2 tys. rebeliantów wciąż pozostaje w rządowych więzieniach. "Dzień Zwycięstwa będzie można ogłosić wtedy, gdy pierwsze obietnice zostaną wprowadzone w życie" - ocenił jeden z przywódców lewicowej partyzantki "Pastor Alape".

Według oficjalnych danych rządowych z 2013 roku, liczba śmiertelnych ofiar wojny domowej trwającej w kraju od 1958 roku wyniosła 274 000, ale liczba osób poszkodowanych, w tym rannych, przymusowo wysiedlonych, uciekinierów itp. sięga 8 milionów. Samych uchodźców przesiedlonych z terenu działania FARC było ok. 4 milionów.

Dowiedz się więcej na temat: Kolumbia

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje