Komisja Europejska: W Europie nie ma miejsca na antysemityzm

"W Europie nie ma miejsca dla antysemityzmu, powinniśmy wspólnie zwalczać tę ideologię nienawiści" - oświadczyła w poniedziałek KE. Wiceszef KE Frans Timmermans i komisarz do spraw sprawiedliwości Vera Jourova potępili ekscesy antyżydowskie w Europie, jednocześnie deklarując solidarność z żydowskimi społecznościami.

"Jesteśmy zszokowani i oburzeni falą antysemickich ataków i demonstracji, które w ciągu kilku ostatnich dni próbowały szerzyć nienawiść wobec Żydów w europejskich miastach - napisali we wspólnym oświadczeniu Timmermans i Jourova. - Nie ma dla nich usprawiedliwienia. Wyrażamy solidarność z żydowskimi społecznościami w Europie i z całą mocą potępiamy te haniebne ataki". 

Reklama

Timmermans i Jourova wyrażają nadzieję, że sprawcy ataków zostaną pociągnięci do odpowiedzialności. Podkreślają też, że europejscy Żydzi muszą mieć w Europie warunki do tego, by cieszyć się wolnością i żyć bezpiecznie.

"Oznacza to nie tylko szybką reakcję na antysemickie działania, lecz również edukację młodzieży" - czytamy w zakończeniu oświadczenia.

List jest reakcją na niedawne demonstracje i ataki antysemickie, do których doszło m.in. w Berlinie, Monachium czy Goeteborgu. Wywołała je środowa decyzja prezydenta USA Donalda Trumpa o uznaniu Jerozolimy za stolicę Izraela.

W piątek w Berlinie przed ambasadą USA nieopodal Bramy Brandenburskiej zgromadziło się 1,2 tys. przeciwników Trumpa i Izraela. Demonstranci spalili dwie izraelskie flagi i skandowali antyizraelskie hasła. Doszło do próby sforsowania barierek przed budynkiem ambasady. Policja zatrzymała 10 najbardziej agresywnych osób.

Natomiast w niedzielę w marszu protestacyjnym w Berlinie przeciwko Trumpowi uczestniczyło ponad 1000 osób. Protestujący spalili flagę z gwiazdą Dawida.

W poniedziałek w Brukseli ministrowie spraw zagranicznych UE spotkali się z premierem Izraela Benjaminem Netanjahu. Zdecydowana większość krajów członkowskich nie zgadza się z decyzją Trumpa o uznaniu Jerozolimy za stolicę Izraela i uważa ją za potencjalną przyczynę poważnego wzrostu napięcia na Bliskim Wschodzie.

Z Brukseli Grzegorz Paluch

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy