​Korespondent "Washington Post" oskarżony o szpiegostwo

Jason Rezaian - korespondent "Washington Post" w Teheranie - został oskarżony o szpiegostwo. 38-latek, który ma podwójne obywatelstwo - USA i Iranu, stanie przed irańskim trybunałem rewolucyjnym.

Rezaian został zatrzymany w niejasnych okolicznościach 22 lipca 2014 roku i ma odpowiadać za działanie na szkodę bezpieczeństwa narodowego Iranu - informuje w niedzielę agencja Associated Press, powołując się na doniesienia półoficjalnej agencji Fars, mającej bliskie kontakty z irańskimi fundamentalistami. Według irańskiej agencji IRNA proces Rezaiana będzie się toczył przed trybunałem rewolucyjnym; AP pisze, że sąd ten zajmuje się głównie sprawami dotyczącymi bezpieczeństwa państwa.

Reklama

Władze Iranu do tej pory oficjalnie nie podały powodów zatrzymania ani zarzutów, jakie ciążą na dziennikarzu. Choć rodzina Rezaiana wynajęła adwokata, nie pozwolono mu skontaktować się z korespondentem "Washington Post".

W jednej z publicznych wypowiedzi minister spraw zagranicznych Iranu Mohammad Dżawad Zarif oświadczył, że Rezaian był przesłuchiwany "w związku z tym, co zrobił jako irański obywatel". Rezaian jest korespondentem "Washington Post" w Teheranie od 2012 roku.

Według "Washington Post" władze irańskie nie uznają podwójnego obywatelstwa i dlatego odrzuciły prośby Departamentu Stanu USA dotyczące Rezaiana. O uwolnienie dziennikarza apelował w połowie marca sam prezydent USA Barack Obama. Razem z Rezaianem i jego żoną Jegane Salehi zatrzymano też fotografkę, która również ma irańskie i amerykańskie obywatelstwo, oraz jej męża. Cała trójka wyszła już jednak na wolność.

Stany Zjednoczone i Iran zerwały stosunki dyplomatyczne po rewolucji islamskiej z 1979 roku, która obaliła proamerykańskiego szacha Mohammada Rezę Pahlawiego. Relacje między obu krajami wciąż są napięte m.in. ze względu na irański program nuklearny.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje